Uncategorized

4 razy po 2 razy

Amateur

4 razy po 2 razy

I

W koncu dodzwonilem sie.

– Moge byc u ciebie za pól godziny?

– Tak, zapraszam! Tylko jak bedziesz na miejscu, to jeszcze zadzwon.

– Jeszcze jedno. Czy w godzinie jest 2 razy?

– Tak.

Niestety trafilem na drobne korki i po pól godzinie wciaz bylem w drodze.

Siegnalem po telefon.

– Spóznie sie 5 minut – poinformowalem. – Jestem obok, ale teraz stoje na swiatlach.

– Ok.

– Mam nadzieje nie odliczysz mi tego z czasu, ha ha – niby zasmialem sie.

– Bez przesady, nie odlicze! – ona tez sie niby zasmiala.

– A… Jakbys nie miala co ze soba zrobic, to mozesz wstawic wode – dodalem.

Wkrótce dotarlem do celu.

Jednak w drzwiach stala inna dziewczyna.

– Czesc – przywitala sie. – Zapraszam cie, do pokoju, tedy.

– Nie do ciebie dzwonilem, na zdjeciach byl ktos inny – rzeklem zatrzymujac sie w korytarzu. – Gdzie twoja kolezanka?

– Hm. Ta kolezanka, na której numer dzwoniles, jest teraz zajeta i bedzie jeszcze przez okolo godzine.

– Ale dzwonilem i umawialem sie z kolezanka – odparlem. – Bo kolezanka jest w moim typie.

– A ja nie podobam ci sie? – zapytala.

– Specjalnie dzwonilem do kolezanki i to z kolezanka sie umawialem, a nie z toba. Zegnam, na razie.

– Trudno, czesc.

– Trudno, ze sie czlowiek umawia z kims, kogo nie ma.

„Ciekawe czy wstawila wode?” – pomyslalem, odchodzac.

II

Wykrecilem kolejny numer i… niespodzianka! Odebrala od razu!

– Mozna teraz do ciebie przyjechac?

– A za ile bys byl?

– Za 15. Bo jestem pare ulic stad.

– To zapraszam.

Szybki telefon, krótka trasa. Parking pod drzwiami, parter. Wszystko zaczelo sie wydawac takie latwe i proste.

Kiedy wszedlem, moim oczom ukazala sie ona, ciemnowlosa, w bieliznie, w dosc ciemnym korytarzu. Figura niezla na pierwszy rzut oka.

– Zapraszam, tu do tego pokoju – rzekla wskazujac reka kierunek.

– Tylko slabo cie widze – zatrzymalem sie. – Ciemno tu troche. Wolalbym cie najpierw zobaczyc.

– Widzisz. Wygladam jak na zdjeciach – rzekla sucho.

Gdy otworzyla drzwi, w przedpokoju zrobilo sie nagle jasno.

„Szkoda, ze twarz na zdjeciu byla zamazana” – pomyslalem.

Wiek z anonsu wydawal mi sie teraz o 7 lat zanizony. Zamiast usmiechu nieokreslony grymas.

– Nie jestes w moim typie – rzeklem. – Przepraszam, wychodze.

– Nie zatrzymuje.

„Cale szczescie.”

III

Wykrecilem ze 3 numery, zanim dodzwonilem sie.

– Moge byc za 20 min?

– Tak, ale lepiej za 30.

Nie spieszylem sie.

Wydawalo mi sie, ze w miare znam okolice, bo kiedys mieszkalem w poblizu. Zaczalem sie rozgladac, jednak numeracja malo intuicyjna.

– Nie moge cie znalezc – jestem przed niebieskim gmachem, kilka numerów dalej.

– To gdzie ty w ogóle jestes!? Przeciez podalam ci numer.

– Chyba troche za daleko… Zawracam wlasnie.

– Kamienica, jasna biala brama. Nie sposób przeoczyc!

– Czy ta kamienica, ona ma kolor jasny zielony?

– Nie zielony! Gdzie ty w ogóle jestes, moze nie na tej ulicy!?

– Jest tabliczka i nazwa sie zgadza… Miasto chyba tez.

– No ale przeciez podalam numer! – zawolala oburzona. – Numer sie nie zgadza!

– Numer nie. Jednak, pomijajac numer, nie do konca mi sie podoba sposób, w jaki sie do mnie odzywasz – odparlem. – Moglabys byc troche bardziej mila. Podalas numer, ale nie ma zadnego szyldu.

– Czesc z was facetów to jestescie takie pierdoly! Wszedzie numery sa takie same.

– Sluchaj… – zmienilem ton. – Nie jade do ciebie, po to abys zwracala sie do mnie…

– Wiesz – przerwala – Troche wkurza mnie, bo polowa facetów nie moze trafic, jakby nie umieli numerów czytac. I jeszcze zeby…

– Wiesz – przerwalem. – Gdybym chcial sie pieprzyc z dziewczyna, która jest niemila i robi mi wyklady, co jak mam robic, zona zrobi to dla mnie za darmo. Dziekuje i zegnam.

– Ale…

Rozlaczylem sie.

IV. „Buzia aniola”

„Jesli pragniesz poznac seksowna, dyskretna, mloda kobiete, o niewinnej buzi aniola, to trafiles idealnie! Mój czarujacy usmiech, czuly glos, ponetne cialo…”

Bardzo ucieszylem sie, ze odebrala.

Mily glos, ladne zdjecia. Blisko. Za 15 min.

Dojechalem punktualnie na miejsce.

Zadzwonilem raz – i nic.

d**gi raz. I nic.

Szedlem w strone samochodu, myslac, jakie dziwki sa niesolidne.

„Odmladzaja sobie wiek. Maja inne lub stare zdjecia. Z lat, gdy jeszcze byly ladne.”

„Graja slodkie na wstepie. Trzeba uwazac, czy nie patrza wilkiem albo spode lba. Na usta, czy nie sa zacisniete. Mozna trafic na nieprzyjemna suke, ukrywajaca pod udawanym usmiechem porannego focha, albo zal do mezczyzn – po rozwodzie, sama z dzieckiem.”

„Rzadko trafia sie fajna dziewczyna.”

Zadzwonilem ostatni raz.

– Sorry, ale nie slyszalam dzwonka! – odebrala ona, tlumaczac sie powitalnie.

– Trzy razy dzwonilem, zdazylem zawrócic… – rzeklem. – Pod samochodem juz jestem. Teraz ty chwile poczekasz.

Gdy przekroczylem próg, zobaczylem ja: „o buzi aniola”. W cudzyslowie, bo buzka ladna – ok, ale piekna? Troche nie mój typ. W godzinie mozna dwa razy, francuz bez zabezpieczenia… Tak na granicy tak/nie. Niestety nie bylo „chemii”.

Lecz przyjalem zaprosiny i zaplacilem.

– Masz recznik – rzekla z anielskim usmieszkiem. – Umyj sie. Tylko bardzo dokladnie!

– Dobrze… – mruknalem, kierujac sie do lazienki.

Zaczynalem rozumiec, ze jej towarzystwo mnie drazni. Zirytowala mnie, krok po kroku. Zaczelo sie od nieodbierania. Pózniej nieszczery usmieszek i „dokladne mycie”… I zimno w tej lazience!

Szala lekko na tak przechylila sie na nie.

Zawrócilem na piecie.

„Nie bedzie mycia. Nie bedzie niczego!”

– Chcialbym prosic o moje pieniadze z powrotem – oznajmilem. – Nie podoba mi sie tutaj. Poza tym jestem czysty i rano sie mylem, dlatego nie podobaja mi sie jakies sugestie co do dokladnego mycia.

– Nie rób problemu, bo to normalne, ze sie trzeba umyc. Wszedzie tak jest.

– Rozumiem to i akceptuje. Ale nikt mi nie kazal nigdy DOKLADNIE sie myc. Czy ja jestem jakims brudasem?

– Nie, jestes osoba spragniona seksu.

„Osoba spragniona seksu…” – zasmialem sie w duchu.

– No wlasnie gdy z toba rozmawiam odechciewa mi sie. Nie do konca tez mi sie podobasz. Dlatego dziekuje i prosze o zwrot pieniedzy.

– Nie oddam ci pieniedzy, bo zabukowalam dla ciebie swój czas. Szanuj mój czas.

– Malo mnie to obchodzi. Atmosfera, która tworzysz jest beznadziejna i odechciewa mi sie czegokolwiek. Poprosze moje pieniadze.

Dziewczyna wyszla. Wrócila po chwili z kolega. Troche byl wyzszy i wiekszy ode mnie.

– Sluchaj – rzekl. – Slyszalem z boku wasza rozmowe. Dziewczyna prosila cie o umycie, dla zdrowia i szacunku wykonywanej przez nia pracy. Nie byla dla ciebie niegrzeczna.

– Nie jestesmy na ty. Atmosfera w mojej ocenie jest nieprzyjemna. Dziewczyna nie podoba mi sie. Nie mam ochoty jej pieprzyc.

– Troche wiecej szacunku!

– Szacunku, szacunku… Nie uzylem obrazliwych slów wobec niej. Tylko tyle, ze nie chce mi sie jej ruchac.

– Nie dostaniesz pieniedzy.

– Jak to nie dostane?

– Tak to. Umówiles sie, zarezerwowany czas…

– Co skoro nie podoba mi sie i nie mam na nia ochoty?

– Jesli nie, to spierdalaj.

– Wygonicie mnie? Bo to nie bedzie latwe.

– Moze i nie. Decyduj sie.

Wiedzialem, ze nie odzyskam pieniedzy. Przysunalem sie do kolegi blisko, az cofnal glowe.

– Skoro tak sie sprawy maja… Nich dziewczyna rozbiera sie i robi laske, a pózniej wypina dupe.

– Troche wiecej szacunku!

– Mam odpowiedni szacunek. Prosze stad wyjsc. A ty rozbieraj sie.

– Nie musze tego robic.

– Moze i nie musisz, ale prosze rozbieraj sie.

Zdjalem spodnie i rzucilem je w róg lózka.

Wcale nie mialem ochoty na nic.

Nie poszedlem pod prysznic. Usiadlem na lózku centralnie, opierajac sie o wezglowie.

Patrzylem, jak zdejmuje bielizne.

– W ten sposób nic w zyciu nie osiagniesz – rzekla sciagajac majtki. – Przez chamstwo. Nie tedy droga!

– Rób co masz robic, zamiast mnie umoralniac.

Nie potrafilem doszukac sie w niej piekna.

„Arogancka, nieprzyjemna pizda. Udawany usmiech triumfu na twarzy. Finansowa desperacja. Z wygolona picza, jalowa jak gaza, od 10 podmyc dziennie.”

Polozylem sie na plecach. Rozbawilo mnie, kiedy wziela kutasa do ust. Zalowalem, ze nie byl brudny. Bo niestety, umylem go kapiac sie rano.

Nawet nie drgnal. Próbowala reka i znów ustami.

Chcialem, zeby lezal jak flak. Bylo to proste. Wydawala mi sie aseksualna.

Zaczela robic ironiczne miny.

– Spodziewalem sie zastac inna osobe… Nigdy jeszcze nie natrafilem na tak beznadziejna dziewczyne.

– To sprzet masz do niczego – odparla.

Usmiechnalem sie szeroko.

– To ty tak na mnie dzialasz.

Chwile ssala myslac.

– Jestes strasznym wiesniakiem, wiesz?

– Moze i tak.

– I chamem.

– Wiem. Jestem z tego dumny.

– Wszyscy panowie sa zawsze mili. Raz w tygodniu trafi sie taki cham.

– Dobrze, ze nie jestem jedyny.

– Ktos ci kiedys moze wpierdolic, gdy bedziesz sie tak zachowywac. Wiesz?

– Niech spróbuje. Ale nie jestem dziwka.

– Wspólczuje ci. Na pewno nikt cie nie lubi i nie masz znajomych.

– A wspólczuj. Nie musze byc dziwka i zatrzymywac czyjas kase.

– Mam gdzies te twoje pieniadze. Takich jak ty jest masa, dzwonia codziennie.

– Gdybys miala gdzies, to bys oddala. Wsadz je sobie w dupe.

– Idz sobie lepiej zwalic. Bo zadna ci nie da.

– Wole sobie zwalic niz seks z toba. Dziekuje za wylizanie i wszystko!

Ubralem sie i wyszedlem.

Wszelkie prawa zastrzezone (c) Piotr Walewski-Sawicki

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

antep escort izmir escort tuzla escort