Uncategorized

Karolina i Robert. 18

Karolina i Robert. 18
Robert kurwowal o te hale, gdy przyjechal, na noc w piatek, Jurgen to gadali do nocy… Slyszalam cos o Natura 2000, o planach miasta… potem, ze moze jakos sie zmieszcza… ?
Jurgen mówil o rozwoju, a nie o dziabaniu… troche wypili, a ja poszlam do kompa.
Natura 2000… co to jest… ?
Ok, juz wiem, cholera ciezka sprawa… trzeba dzialac szybko…
Ale teraz spac, jutro jedziemy do gnojka… jutro bedzie wazny dzien…

Spalam nerwowo, co sie obudzilam to widzialam jego gebe, potem Jurgena, potem siebie… zaplakana…
Gdy weszlam do kuchni Jurgen czyscil bron…
– Jezu Jurgen, zaraz dzieci sie obudza…
– Juz koncze…
– Myslisz, ze… ?
– Ja jestem zawsze przygotowany… na która ?
– Na 18…
– Pojade na miasto, rozgladne sie po waszej galerii…
– Boks 47 prowadzi moja przyjaciólka, Ania… jesli bedziesz blisko, to sie przywitaj…
– Dobrze.

Zabawa z dziecmi nie szla mi za cholere… Robert pojechal na rower, mówil, ze w sobote jest mniejszy ruch…
Czas lecial tak powoli, oczywiscie nie dopuszczalam mysli, ze cos bedzie z chamem, Jurgen zalatwi sprawe… ani jednego seksu wiecej z nim…
Przyjechal o 16, usmiechniety i zadowolony…
– Kupilem dobry garnitur… zaraz ci pokaze…
– A Anke widziales… ?
– Widzialem, szalona babka…
– O tak, cos mówila… ?
– Ona nie mówi po naszemu, ale swoja robote zna doskonale, ma wprawne usta…
– Czy ?

Usmiechnal sie i poszedl…
Ja pierdziele… telefon…
– Anka… cos ty odwalila…
– Oj tam, ty mozesz, a ja nie ?
– Ale go nie znasz…
– Po twoich opowiesciach znam go jak ty… a teraz nawet lepiej… wiesz, ze ma maczuge… ?
– Nie, my nigdy…
– To zaluj dziewczyno, zaluj… ledwo ogarnialam… pa…

Ale jaja… mój Jurgen… no tak, facet…
Pokazal sie w garniturze… no….no… facet jak trzeba… nie widac tatuazy, tyle, ze wielki jak szafa…
Nie do konca mój typ, ale przystojny…
Rozebral sie…
– Ok, opowiadaj…
Polecialam z wydarzeniami… Robert bral prysznic…
– On nie wie o tej sprawie nic, dal mi wolna reke i prosze cie, nie wydaj mnie, bo bedzie drazyc, az bede musiala mu powiedziec prawde, a tego boje sie jak cholera…
– Karolina, dalas dupy… odkrylas sie, pokazalas swoje zamiary i baba uciekla do nory… sprawy zalatwia sie w odwrotnej kolejnosci, nie dajac przeciwnikowi zadnych pól do manewru…
– Wiem, spieprzylam…
– A on teraz czeka i jest przygotowany… nie wiem, czy sie uda… ?
– Ale spróbujemy ?
– Tak… jeszcze jedno… u niego szukamy telefonu i komputera, niczego nie dotykaj i wszystko zabieramy ze soba, pamietaj…
– Dobrze
– Jak jestes umówiona… ?

Opowiedzialam, ze teoretycznie ide na seks z nim, wiec raczej bedzie na to wlasnie czekac…
– Jak mnie zobaczy to nie otworzy… podjedziemy szybciej, wyjde i gdy otworzy drzwi bede za toba…
– Dobrze…
Poczulam sie mala dziewczynka… Jurgen byl szefem i rozkazywal… i to mi sie spodobalo… a gdy jeszcze przypomnialam sobie Anke, ze mu obciagnela w sklepie, to cipe trafilo…
Dodatkowo nerwy i adrenalina… cudownie i strasznie….
Jadac cala sie trzeslam…
– Denerwuje sie strasznie…
– Spokojnie, bo zauwazy… i wpadniesz…
– Latwo ci mówic…

Stanal na poboczu…
Wyciagnal pistolet…
– Wez go do reki, jest zabezpieczony, nie boj sie…
Wzielam… ciezki, zimny i twardy…
– Czujesz moc… ?
– Tak, czuje…
– Nawet jak tylko nim walniesz kogos to i tak bedzie lezec… a co dopiero strzal… dla normalnych ludzi zobaczenie broni jest wystarczajacym przezyciem strachu i wystarcza..
– Dobrze… podzialalo…

Wysadzilam go 300 metrów przed osiedlem, pokazalam dom, teraz w dzien, na spokojnie, zobaczylam, ze jest troche na uboczu… dobrze…
– Podjedz za 10 minut…
Odczekalam… jade…
Ide…
Pukam kolatka… denerwuje sie, bo nie widze Jurgena…
Otwiera…
– Za ladnie to sie nie ubralas…
– Mam odejsc… ?
– Wejdz…
Weszlam… jestem sama… ?
Nagle drzwi otworzyly sie tak mocno, ze facet nie zdazyl odskoczyc… i oberwal…

– Co… ?
Od razu dostal w ryj… zaraz d**gi i trzeci…
Zaczal pluc krwia.. lezac na podlodze…
Jurgen zamknal drzwi… zauwazylam, ze ubral rekawiczki…
Usmiechnal sie do mnie…
A wiec… dzieje sie to naprawde… jestem zdenerwowana jak cholera… ledwo trzymam rece…
Moja kolej…
– Mówisz, ze mam zostawic meza, dzieci, interesy, bo ty chcesz mnie pierdolic… a nawet nie… chcesz dawac mnie zulom do pierdolenia… jak ostatnio… juz dawno nie jestem pizda dla nikogo… nawet dla mojego meza, a co dopiero dla ciebie !!!

Ledwo sie zbieral…
– Tylko do tego sie nadajesz szmato…
O… hardy…
Kiwnelam Jurgenowi…
Podszedl, podniósl go i tak walnal z glówki, ze gosc zalal sie teraz krwia z brwi … d**gi cios poszedl w brzuch… puscil go… padl… jak kukielka.
– Czy ty jestes naprawde az tak glupi… ?
Jurgen zaklal po swojemu…
– Przywiozlas gnoja z Niemiec, aby mnie pobil…. ?
I tu sie grubo myli…
– Nie szmaciarzu… zaczelam… przywiozlam go, aby cie zabil…

– Dobrze, ze znasz niemiecki, pogadacie sobie…
Jego oczy… tylko tam patrzylam… zrobily sie wielkie…
– Myslisz, ze bedziesz mi grozic… zdjeciami… ?
– Ty zaczelas ?
– Nie, twoja pierdolona siostra zaczela od szantazu, kto dal jej moje filmiki i zdjecia… ?
– Sama sciagnela…
– Gówno mnie to obchodzi… nie ona, to ty oberwiesz… gdzie one sa… ?

Rozgladnelam sie, telefon lezal na stole…
– Odblokuj…
– Nie…
Kiwnelam…
Dostal kopa w brzuch… az przekrecil sie na plecy… i wtedy Jurgen postawil noge na jego kroczu…
– Zetre cie w pyl i wypuszcze na wiatr…
Przylozylam telefon… odblokowal…
Poszukalam i znalazlam…
Usun, usun… usun… otworzylam go, wyjelam karte i… rzucilam telefon na podloge…
Jurgen wyciagnal pistolet i walnal go…. rozsypal sie w drobny mak…

– Komputer… powiedzial do mnie…
– Gdzie masz kompa ze zdjeciami ?
– W laptopie…
Lezal na blacie w kuchni…
Jurgen podszedl, wzial go i walnal w róg blatu kuchennego kilka razy…
Roztrzaskaly sie wszystkie plastiki…
Walil nim… nie wiem po co… ?
Wyciagnal cos malego, poszedl do mikrofali i wsadzil… ale polecialy iskry… az ja prawie wywalilo…

– Zalatwione….
Podszedl do niego, przylozyl mu bron do kolana…
– Rozmawiamy, czy strzelamy… ?
– Ok…
– Jesli bede zmuszony przyjechac do ciebie jeszcze raz, to nawet psy cie nie znajda w lesie… brzydze sie przemoca, ale ciebie z mila checia rozpierdole… jesli te zdjecia jeszcze raz gdzies wyplyna, przyjade… rozumiesz ?
Odszedl… i wtedy ja sie odezwalam…
– To byl twój najwiekszy blad potraktowac mnie jak nastepna twoja glupia kurwe… wiesz teraz co sie stanie, gdy zaczniesz jeszcze raz… ?
Kiwnal glowa…
– Nie masz pojecia kim teraz jestem… i lepiej zebys nigdy sie tego nie dowiedzial…

Cala trzeslam sie w srodku. ale na zewnatrz powaga…
Jurgen wyciagnal chusteczke, wyczyscil kolatke, klamke i wyszlismy…
Prawie bieglam, zaraz zawaruje…
– Ja prowadze… rzucil…
– Jasne…
Wnetrze samochodu jest jak dom… od razu lepiej…
Gdy ruszyl zdalam sobie z tego sprawe… bylam cala mokra…
– Jurgen, ja plyne z podniecenia…
– To adrenalina, czasami tak dziala na amatorów…
– Czuje sie zajebiscie, ale odlot… jak tam w hotelu, a nawet bardziej… jestes boski…
– Norma…
– Powiedz, ze cie nie wzielo…
– Tylko dlatego, ze ciebie dotyczy… bylbym w stanie go zabic dla ciebie…

Ciagle bylysmy na polnych drogach… obok lasu…
– Wjedz do lasu… musze cos zrobic…
Skrecil i zatrzymal auto…
– Wyjdz…
Podeszlam do niego, wzielam go za reke… obeszlismy samochód i wtedy zrobilam to.
Podciagnelam sukienke i sciagnelam majtki…
– Jak mnie nie zerzniesz to zwariuje… prosze…
Oparlam rece na bagaznik i stanelam w rozkroku… jak suka gotowa na ogiera…
Szybko policzylam… 9 dzien, jeszcze nie zajde… niech mnie zaleje… Boze… zaraz wybuchne…

Nie wiem ile to trwalo… moja ekstaza tylko rosla… a gdy dotknal biodro, to poczulam dreszcz w calym ciele…
Jeszcze nigdy nie czekalam z taka niecierpliwoscia na kutasa…
Wszedl… o… jaka rozkosz… duzy… wypelnil mnie cala…
Tak wlasnie wyobrazalam to sobie… spelnienie w akcie rozkoszy…
Wchodzil mocno i cholernie przyjemnie… mój przyszedl prawie natychmiast… nie wiem, czy to naprawde adrenalina, czy od dawna skrywane pragnienie… ?
Gdy sie napielam, gdy cipka objela go swoja rozkosza. gdy wszystkie scianki dotknely swojego mistrza…on równiez zaczal strzelac…
Najszybszy seks w moim zyciu i jeden z najpiekniejszych…

Nie chcialam aby wyciagal… krecilam biodrami jak kotka… jak najbardziej zadowolona i napalona sucz… on tylko mnie trzymal za biodra… i mysle, ze tez sie rozkoszowal.
Bylismy razem i razem to przezywalismy…
Odwrócilam sie szybko i pocalowalam go… lapczywie…
Objal mnie z tyleczek i podniósl do góry… jak piórko…
Rece na jego szyje, nogi poszly na biodra… a kutas gdzies tam mnie draznil… dotykal i uciekal…
– Wsadz mi, bo nie wytrzymam…
Lekko mnie opuscil i bestia sie wsunela…
Jeknelam z rozkoszy… i byla to prawda… tak szczera, jak moje pragnienie seksu z nim…
Kazda moja faldka obejmowala jego wypuklosci i ciagle strzelalo do glowy… ale odlot..

Bylam dla niego jak laleczka, lekka i przyjemna…
Myslalam o oblizaniu, ale moze nie dzisiaj… jest i tak cudownie…
– Dziekuje ci i przepraszam… szepnelam…
– To ja przepraszam…
– Stop, nie bedziemy przepraszac… nie za seks…
– To nie powinno sie stac… powiedzial…
– Ja robie to co chce, a teraz chcialam ciebie…
– Bylas pod wplywem emocji… normalnie to nie zdarzyloby sie…
– Jestes tego pewien ?
– Nie.
– Juz od jakiegos czasu tego chcialam… ale byles taki niedostepny…

Wyciagnal i postawil mnie…
Ubral sie i ja równiez…
– To powiem ci prawde… moja zona bardzo ciezko zachorowala, nie tylko bylem jej wierny, ale naprawde ja kochalem… i nigdy nie patrzylem na inne kobiety. Pierwszy raz spojrzalem sie na ciebie, wtedy w klubie, bylas niesamowita, ale po klubie jechalem do szpitala. Przy aferze w hotelu przyjechalem ze szpitala i wrócilem do niego. A gdy ty bylas z czarnymi ona zapadla juz w spiaczke, a gdy odjechaliscie do Polski, to umarla…
– Boze, dlaczego nie powiedziales… ?
– Bo to mój problem…
– Widzisz, u nas w Polsce wszyscy sobie pomagamy w rodzinie, a jestesmy prawie rodzina…
– U nas nie… w zeszlym tygodniu pochowalem ja i ten przyjazd dobrze mi zrobil…
– To jestes w zalobie, przepraszam…
– Bez przesady, nie zylismy razem juz kilka lat… a tez jestem facetem i mam swoje emocje.
– Kamien spadl mi z serca…

– Spokojnie, ale co z Robertem ?
– Moze nie powiemy mu od razu, zaraz odjedziesz i po temacie…
– Jak tak uwazasz, nie chce go ranic, to przyjaciel…
– No wlasnie, nie wiadomo jak by to przyjal, ma zreszta te problemy z ziemia…
– Nie chce rozwiazac ich sila…
– Juz pracuje nad tym, facet odpowiedzialny zostal prawie moim oficjalnym kochankiem…
– Jestes niemozliwa…
– Bede wspólniczka, wiec swoje trzeba odrobic…
– Robert wie ?
– Jeszcze nie, ale niedlugo sie dowie, zaaranzuje konfrontacje… i musi sie udac…
– Dobrze, wracamy, z tym gnojkiem masz raczej spokój.
– Jeszcze raz dziekuje..

Zostal jeszcze dwa dni i pojechal.
A ten seks zostal pierwsza i ostatnia tajemnica przed mezem…

**************

W poniedzialek po poludniu juz zaczynam dzialac…
Trzeba kuc zelazo póki gorace. Telefon do reki…
– Czesc, wiesz kto dzwoni ?
– Oczywiscie Karolinko…
– Potrzebuje twoje palce w cipie… i moze w tyleczku…
– Jezu…
– Ty Boga do tego nie mieszaj… kiedy, bo nosi mnie ?
– Jestem juz w domu, przyjedziesz do mnie, czy ja mam do ciebie ?
– U ciebie, jeszcze troche, w mnie w domu jest duzo dzieci, wiesz, przeciez… daj mi dwie godzinki…

Robert siedzial w fotelu i ogladal telewizje…
– Masz ochote mnie wypieprzyc… ?
– A co, cos sie dzieje ?
– Poznalam nowego kochanka, facet jest niesamowity, duzo umie i jest bardzo dla kobiet, dogadza mi… jade do niego dzisiaj, ale jakbys chcial przed nim, to zawsze, wiesz kochany…
– Kobieto, chcesz mnie wykonczyc… takie teksty rozwalaja mi mózg…
– A ogolisz mnie dla niego… musze byc czysciutka, on lubi morelki…
– Co ?
– Na gladko… chodz…

Wiem, ze draznie go specjalnie…. ale on to uwielbia, podobno…
Jego oczy swieca… jest juz podniecony, faktem nowego kochanka i przygotowaniem mnie dla niego..
Wzielam jego pianke…, szlafroczek na dól… i staje cala naga… piersi faluja…
– Na pewno nie chcesz mnie wziac ?
– Po nim…
– Ale nie przyjde ze sperma, bo zaczynam wchodzic w dni plodne… a one sa tylko dla ciebie… moze bedziesz chcial skorzystac… ?
– Zycie z toba to najpiekniejsze chwile i najgorsze…
– Tak chciales…

– Ale ty jestes gladka… !!!
– Dla tego kochanka musze byc idealna… jedziesz…
Nasmarowalam cipke i podalam mu maszynke…
Noga na umywalke, on kleczy przede mna i goli..
Jest mi go zal, ale tak juz bedzie…. jego cierpienie, jego podniecenie i jego rozkosz… i oczywiscie moja…
Gdy ogolil, umyl ja do czysta…
– Troszke poprosze o nawilzenie… wiesz, on ma duzego…
Wsunal jezyk…
Ale odjazd… mój maz przygotowuje cipke swojej zony dla kochanka… i jest najszczesliwszym facetem na ziemi…
Odwrócilam sie…
– Moze dam mu w tylek… tez go nawilz…

O jejku… jak ja uwielbiam jezyk na tylku… od razu idzie do glowy… a potem wraca do cipki… strzal zawsze pewien…
Juz jestem rozgrzana, juz bym sie pierdolila… a jeszcze dwie godziny…
– Robert, otwórz tamta szuflade…
– Co mam wyjac ?
– Koreczek… sam wybierz jaki mam ubrac…
Widzialam jego trzesace sie dlonie… nerwowe przekladanie…
– Moze ten ?
Wyjal najbardziej elegancki… ten swiecacy, z krysztalkiem… fioletowy…
– Teraz musze zmienic sukienke, aby pasowala…
– Ty ubierasz sie pod korek analny ?
– Kochany, jestem Dama i nic tego nie zmieni…

– Kocham cie i szaleje za Toba, ze bardziej juz nie idzie…
– Ja tez kochany… bedziemy razem na zawsze prawda… ?
– Tak, jak kiedys gralo ELO… Forever…
– Forever, pieknie… tak zawsze… pamietaj…
– To jest wlasnie dotarcie do sedna.
I zapragnelam najpiekniejszego pocalunku… i dostalam go…
To jest facet, to jest maz…

Gdy ubieralam ponczoszki stal jak zbity pies, gdy zapinal mi sukienke nawet nie zapytal sie o stanik…
– Jestes szczesliwy ?
– Jestem…
– Moge isc… ?
– Mozesz, bede czekac… jesli zawsze bedziesz wracac…
– Ty jestes moim domem, zawsze do ciebie wróce… to jest moje miejsce na ziemi…
Pocalunki byly tak piekne i tyle, ze czas poplynal duzo szybciej…

Pojechalam. Cala chodze w srodku, nie na seks z nim, tylko na to, co robie Robertowi…
Ci wszyscy faceci zaczynaja byc tlem mojego zycia, prawdziwy jest tylko on.
To co robie dla niego, przez niego i dla nas…
Zdarzy mi sie atak szalu jak z Jurgenem, ale to bylo w tej konkretnej sytuacji…
Ten grubas to tez tylko interesy…
Boze, czy ja nie zaczynam sie tlumaczyc przed sama soba… ?

Wchodze do niego, stoi w drzwiach…
– Gotowy ?
– Dla ciebie zawsze…
– Mam ochote dzisiaj na ostro, a ty ?
– Ja dla ciebie co chcesz… ?
– Rozepnij sukienke…
Gdy spadla, on tez prawie padl…
– Alez ty jestes zajebista… najpiekniejsza kobieta, która widzialem…
– A ile ich widziales… ?
– Mówie, ze nawet jestes piekniejsza niz te w internecie…
– I co ?

Odwrócilam sie dookola…
– Nie wierzylem, ze przyjedziesz… dziekuje…
– U mnie slowo jest wazniejsze niz wszystko inne, zapamietaj to sobie…
– Dobrze.
– Zapamietaj !!!

Wiedzialam kiedy uzyje tego powtórnie… gdy dowie sie kim jestem i co ma zrobic…
– Obcaluj mnie…
Kleknal i nadstawilam brzuch…
Calowal delikatnie, wzielam rece do góry i zaczelam delikatnie tanczyc…
Bylo cudownie, mialam wspanialy nastrój… calkowicie panowalam nad sytuacja… bylam znowu aktorka, bohaterka i gwiazda… która spadla do tego biedaka…
Zaczal calowac cipke przez majteczki… nie dotykal mnie i to jeszcze bardziej mnie bralo… calkowicie posluszny… gdy bede mu dawac w tylek pomysli, ze rzadzi, ale nie… to ja tu jestem Pania…

Odwrócilam sie i teraz tylek byl pieszczony…
Jest idealnie… wypielam sie lekko… i czekalam…
Czulam jak zbliza sie do srodka…
Polozylam reke na jego glowie i lekko docisnelam…
Poczulam, ze dotknal, bo koreczek sie ruszyl…
Przestal…
– Co tam masz ?
– A jak myslisz ?
– Korek ?
– Tak, dla ciebie…

Zaczelam sciagac majtki… powoli, tylko za tyleczek… wbil sie jezykiem dookola niego…
Wypielam sie jeszcze bardziej…
– Mozesz go wyciagnac…
Chwycil i delikatnie spróbowal… a ja celowo zacisnelam…
– Nie idzie…
– Co ty nie powiesz, to jak mi wsadzisz kutasa w tylek ?
– O Boze… jeknal…
– Co jest ?

Wewnetrznie smialam sie… jakie to ciekawe, tak zabawiac sie z prawiczkiem…
– Zlalem sie…
– Zartujesz…!!!
– Nie, poszlo w gacie… nie wytrzymalem… jestes…
– Wiem, wiem… idz sie umyc, nic sie nie stalo, moze nawet i lepiej…
On polecial do lazienki, a ja rozgladnelam sie po pokoju…
Niestety, zwyczajne zycie zwyczajnego czlowieka… tyle, ze laptop wygladal na nowy…
Wrócil… w szlafroku…
Podeszlam i wsadzilam reke do srodka… o wygolony… uczy sie chlop…
I wcale nie lezal…

– Widzisz, juz jest dobrze…
– Bo co sobie pomysle o tym, co powiedzialas, to mi staje…
– I tak ma byc, bede dla ciebie inspiracja, przy której rozwiniesz sie i staniesz sie facetem z krwi i kosci…
– Co ty ?
– Taki mam cel… i zdziwisz sie jeszcze….
Kleknelam i wzielam do buzi…
– O Jezu…
– To ja, nikt inny…
Wsadzilam ile szlo, fajny, nie stoi, a stoi… to tez uwielbiam… duzo rzeczy lubie… bo jestem dobra i … wyjatkowa…

– Polóz reke na glowie i dociskaj… tak jak na filmach…
Polozyl… i nic….
– Mocniej… na ostro… jakbys bral kurwe… jak na filmach…
– Ale…
– Bez ale… zrób to…
Poszlo… kutas od razu stanal… sama dociskalam… mocno… mocniej… zlapalam za jajka…
Pieknie wchodzil, zaczelam robic sie mokra, bo dobre ciagniecie tak fajnego i duzego kutasa zawsze jest smakowite, a jego reka zaczelam mocno dociskac… prawie jak fachowiec…

… strzelil…
Cholera… znowu ?
Jeczal i kwiczal jak baba… bo oczywiscie ciagnelam caly czas…
Siadl na lózko…
– I co ?
– Przepraszam…

Walnelam go w twarz…
– Nigdy nie przepraszaj jak sie zlejesz… tylko wykorzystaj suke ile idzie…
– Jak to ?
– Kaz mi wyczyscic go do polysku…


– Wyczysc go…
– Kto ?
– Wyczysc go suko…
– Dobrze Panie…
Zdziwienie w jego oczach to najpiekniejszy widok… tak czesto to widze… i to wszystko dzieki mnie… jestem… wiem, wiem…
O dziwo znowu zaczal delikatnie stawac…
– Moze dasz rade jeszcze raz ?
– Chyba nie…
Zaczelam wkladac w ciagniecie wszystkie swe umiejetnosci… ale… nie da rady… nie z jego tusza i pewnie miazdzyca…

– O czym myslisz… ?
– Jak moje zycie sie zmienilo gdy pojawilas… sie w nim…
– A co, chcesz starego ?
– Nigdy w zyciu… zmienie sie dla ciebie…
– To znaczy… ?
– Zaczne cwiczyc i przejde na diete..
– Zrób to dla siebie i dla zdrowia… nie dla mnie…
– Zainspirowalas mnie, jestes tak piekna, ze ten sen nie… chce aby sie konczyl…
– Jakis czas pobawimy sie razem…
– A co potem ?
– Potem uwierzysz w siebie i poznasz jakas mila kobiete…
– Niemozliwe…!!!
– W zyciu wszystko jest mozliwe, cos wiem na ten temat…

– Jak moge cie zadowolic ?
– Masz fajne palce… chce dostac i…
– Zlac sie ?
– Niekoniecznie, robie to w wielkim podnieceniu, ale mam przyjaciólke, która robi to na zawolanie…
– Tez taka fajna jak ty ?
– Zboczek sie robisz…
– Seks z dwiema kobietami tez ogladalem, jest inspirujacy…. dwie wiecej do rozkoszy…. lubie dawac kobiecie przyjemnosc…
– To daj teraz mi…

Pol ozylam sie i rozlozylam nogi… koreczek tkwil nadal…
– Wlóz mi palce i doprowadz mnie do obledu…
– Z przyjemnoscia…
– Mozesz troche poswintuszyc…
– A jak ?
– Jakbym byla suczka dla twoje zabawy…

Wlozyl dwa… weszly jak po masle…
– Wiecej…
Dolozyl jeszcze dwa… cholera… ale jestem rozluzniona… i mokra… powoli idzie podniecenie do wybuchu… ale mi sie nie spieszy…. poczekam… niech bawi sie…
Wchodzily idealnie…. jak wielki kutas…
Jak czarny kutas…. o kurcze… ale mnie skrecilo… piec… wielkich piec… we mnie… alez to bylo…
Zaczelam wiercic sie, biodra same sie ruszaly…
Podnioslam glowe… jego prawie cala reka w cipce.. o… ja…
– Wlóz wiecej… wlóz glebiej…
Zaczelam odplywac… i szalec…

Chcialam znowu miec te wielkie czarne kutasy…
Zamknelam oczy, rece nad glowe… totalny luz… poczulam jak napiera… cos wielkiego…. tak… tak… to ten wielki czarny kutas… a moze nawet dwa chca mnie posiasc….
Wejdzcie we mnie, czekam…. prosze…. pragne… oddam sie wam… chce powrotu tego podniecenia… tego oddania….
Weszly… weszly dwa wielkie naraz… Boze… rozerwa mnie… moje biodra szaleja… ale sa wielkie…. ale boli….
Zaczelo brakowac mi oddechu… idzie… szczypie brodawki… sciskam cale piersi… tak… tego pragne… zalejcie mnie swoja sperma…. swoja biala sperma z czarnych kutasów…

Dostalam tak wieki orgazm, ze zgial mnie w polowie… i wtedy otworzylam oczy, i wrócilam do jego mieszkania… to nie dwa wielkie czarne… tylko jego wielka dlon siedziala w mnie…
Dyszal tak jak ja….
– Mocniej, wypierdol mnie, mocniej… !!!
Byl spocony i czerwony na twarzy…. ale walil reka w pizdzie jak mlotem….
Nastepny wielki orgazm…. puscilam… kurwa… to jest niemozliwe….

Teraz padlam… a on zwolnil…
– Wyciagnac… ?
Kiwnelam na tak…. nie moge wiecej… za duzo… stanowczo za duzo…
Gdy wyszedl znowu zabolalo… ale to nic… jest tak pieknie….
– Tego nawet na filmach nie bylo…
– Dobre co ?
– Cholera, stanal mi…
Spojrzalam sie… stal… i to byl odruch… odwrócilam sie, wyrwalam korek i wypielam tylek…
– To teraz mnie wypierdol… w dupe… i tam sie zlej…

Wszedl na mnie… ale ciezar… a co tam…
Rozszerzylam póldupki i wszedl….
Chcial sie polozyc na mnie…
– Poczekaj… przekrecimy sie…
Na boku bylo lepiej…
Wchodzil powoli… delikatnie….
– Wypierdol swoja suke jak na filmach… porzadnie… chce jeszcze jeden orgazm… z tylka… dawaj…
On przyspieszyl i ja równiez…
Nabijalam sie nawet mocniej od niego…
Byl tez w miare duzy… ale obraz czarnych w moim tylku juz nie przyszedl… za to jego brzuch oplatajacy moja dupke tez na mnie zadzialal…
Wyobraznia to piekna pomoc…

– Zleje sie w twoja dupe suko…
– Tak, zerznij ja, tylko tego chce…
– Bedziesz jeczec… jebana kurwo…
– Juz jecze ogierze… pierdol mnie… jak mozesz najmocniej…
– Tylko kurwy daja w dupe…
– Tak… jestem twoja kurwa… zrób ze mna co zechcesz…
Scisnal moja piers, ze zabolalo… potem trzasnal w tylek…. a ja zgielam sie do przodu i podnoszac noge do góry doszlam dlonia do jego jajek…
– Zalej mnie twoja sperma… wlej w tylek…

I tyle mu trzeba bylo…. wygial sie i strzelal….
I oczywiscie jeczal jak… prosie… no cóz…
Nie dostalam, zlal sie za szybko… i brakowalo mi tego, brakowalo mi czarnego kutasa w dupie… jeszcze wiekszego niz on…

– Wlóz mi palce do tylka, najlepiej trzy…
– Wejda ?
– We mnie wszystko wejdzie… i zrób to samo co w cipie… szybko i mocno…
Wlozyl powoli, troche bolalo, palce to nie okragly penis, ale dalam rade… i od razu wrócily mysli…
Tak, piekny czarny w tylku, ten najwiekszy… pamietam go…
– Szybciej….
Tyleczek obejmowal jego palce i naciagal sie pod nie…
Ruszylam sie…
– Tak… pierdol moja dupe… czarny ogierze… mocniej…
Coraz bardziej bylam przekonana, ze cztery tez by weszly… i ta mysl, ze wklada je moze nawet wszystkie, cala dlon… jak dwa wielkie czarne… o Boze… odlot na maksa….
Nie szedl… tylko pedzil… i jak strzelil mnie to glowa oszalala…. cale cialo w pradzie… jakby mnie torturowali…
O tak, niech tak robia czesciej….
Pomyslalam o Ance i jej drobnej dloni… dam jej zerznac swoja dupe… to bedzie wtedy koniec swiata…

– Wyciagnij, musze odpoczac…
– To bylo… bylo… najpiekniejsza chwila w moim zyciu… dziekuje ci…
– Jeszcze ci o tym przypomne… i spróbuj sie wykrecic….
– Nigdy…

Lezalam i bylam zadowolona. Z seksu i tak ogólnie, sprawy poszly zajebiscie, znowu wszystko naprawione… los próbuje mnie z kilku stron, ale daje rade…
Im on jest bardziej bezczelny, tym ja szybciej reaguje…
Tak szybko mnie nie pokona…. bede walczyc i sie uczyc…

– Czas na mnie, musze do meza, opowiedziec mu, jak mój nowy kochanek mnie zadowolil…
– Klamiesz…
– Ja nie klamie… a jemu w ogóle… nie bój sie, pochwale cie… bo zadowoliles mnie wybitnie…
– Nie wierze…
– Jeszcze malo rzeczy widziales w swoim zyciu…
– A znam go ?
– On nie wie, ze to wlasnie ty…

Cholera, ugryzlam sie w jezyk…
Jest cisza… moze nie zalapal… ?

– Czyli mnie zna… ?
Kurwa mac…
– To nie ma znaczenia… jestem tu, bo chce i jeszcze wróce…
– Mówilas, ze nie klamiesz….
– Bo nie klamie… wróce…
– Dobra, powiedz, juz sie wydalo…
– To nie tak, to nie ma z nim nic wspólnego, nawet mi zabronil…
– O co chodzi ?
– Chcialam sama cos zalatwic, bo to jest i moja sprawa…
– Jaka ?

Nie byl nerwowy, mówil spokojnie… i to dalo mi odwage… moze nie spieprze sprawy do konca…
– Zostane w tym tygodniu wspólwlascicielka w jego fabryce…
– I co ?
– W fabryce okien…

Zaczal sie smiac…
– Ale jestes dobra… teraz nie moge ci odmówic…
– Mozesz !!! prawie krzyknelam….
– Ale nie chce… po tym, co dla mnie zrobilas, zrobie wszystko….
– Ale ja nie dlatego…
– Widzialem, takiego uczucia nie mozna zagrac, ty taka jestes, prawdziwa i nie klamiaca… zalatwie sprawe…
– Ale jak masz miec klopoty, to nie rób tego…
– Dla ciebie zrobie wszystko, zaskoczysz wspólników, dasz im prezent ode mnie, ale to bedzie tylko dla ciebie… bo… bo… móglbym… sie zakochac w Tobie…
– Wiem Rafalku, wiem, jestes kochany, ja naprawde cie lubie…
– Teraz wiem…

– A jak to zalatwisz ?
– W takich terenach Natura 2000 obowiazuje zasada ostroznosci – wszystkie racjonalne watpliwosci musza byc interpretowane na korzysc ochrony obszaru, a przeciwko przedsiewzieciu, tj. do zezwolenia na przedsiewziecie konieczne jest uzyskanie pewnosci, ze znaczacy negatywny wplyw jest wykluczony. Wyjatkowo, mimo znaczacego negatywnego wplywu przedsiewziecia na obszar, mozna na nie zezwolic, jesli jego realizacja wynika z koniecznych przyczyn nadrzednego interesu publicznego i nie ma mozliwosci zastosowania rozwiazan alternatywnych oraz zostanie zagwarantowana kompensacja przyrodnicza.
– Nie mozesz prosciej… jakbys czytal przepisy…
– Posadzicie kilka drzew na terenach dalszych i po sprawie…
– Jestes kochany…
Rzucilam sie do pocalunku i tak… calowalismy sie z 10 minut…
– Mialas isc… do meza… powiesz mu ?
– Nie, na zebraniu zarzadu wrecze im zezwolenie jako nowa wspólwlascicielka… zalatwisz mi go do tego czasu ?
– Oczywiscie…
– Mój Robert jest tylko jednym zw wspólników…
– Co ty, wszyscy wiedza, ze Robert to najwieksza szycha… i to jest twój maz… ? I pozwala ci to wszystko robic ???
– Tak , pozwala, bo wie, ze mnie nie mozna zamknac nawet w zlotej klatce…
– Dziwni jestescie….
– Poczekaj jak przyjdziesz do mnie do domu i obciagne ci przy nim….
– Niemozliwe….
– Rafalku, ja jestem specjalistka od rzeczy niemozliwych…. pa…
– Pa.

Alez zycie jest piekne… prawie jak u Benigniego.. prawie….
Jak na skrzydlach lecialam do domu, do meza… na seks…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

antep escort izmir escort tuzla escort şişli escort