Uncategorized

Wakacje cz. 28

Amateur

Wakacje cz. 28
OJCIEC I SYN – JAK DWIE KROPLE WODY

Kolejna odslona ciemnej strony duszy. Tym razem zagladamy do zakamarków umyslu Pawla.

– Twoja matka to dziwka!
– Glupi jestes. Nie masz pojecia kim ona jest.
– Doprawdy?
– Tak. Ale oswiece cie, jesli chcesz.
– W takim razie slucham.

Pawel przybral powazna mine i oznajmil stanowczo:
– Ona jest kaplanka kultu Ozyrysa i bogini Izydy.
– Co ty pierdolisz? Poprzewracalo ci sie chyba we lbie.
– Czy ty wiesz w ogóle o czym ja mówie? Masz pojecie kim jest Izyda?
– Nie plec bzdur – kolega zachnal sie glosno i dodal:
– Twoja matka to zwykla dziwka, która lubi sie pieprzyc. To wszystko. Twoja mamuska to puszczalska kurwa, która przyprawia mezowi rogi.

Pawel juz mial machnac reka, ale po raz ostatni zaproponowal:
– Jesli chcesz to opowiem ci o tym. I sam przyznasz mi racje.
Tamten spojrzal na niego spode lba i niechetnie przystal na propozycje.
– Niech ci bedzie, ale nie mysl, ze dam sie nabrac. Takie brednie to mozesz wciskac innym, a nie mnie.

Ostatecznie udali sie obaj do domu Krystyny i Andrzeja. Matki Pawla nie bylo. Dyrektorka z poczatkiem czerwca zwolnila Krystyne ze szkoly (teoretycznie za porozumieniem stron, ale jasno dala do zrozumienia, ze jesli Krystyna sie nie zgodzi to sprawa trafi do kuratorium). Dlatego nauczycielka wraz z mezem wyjechala nad morze, aby odpoczac przed zblizajacym sie porodem. Andrzej po ostatnim wieczorze zapewnil ja, ze zrobi wszystko byle tylko spojrzala na niego laskawiej. Zgodzila sie. O dziwo, przystala na propozycje rogacza. Teraz od kilku juz dni przebywali w Mielnie. Dzieki temu Pawel mial wolna reke. Najczesciej przebywal sam, albo w towarzystwie Kasi, swojej wychowawczyni.

Pewnego popoludnia wychowawczyni wreszcie ulegla jego namowom i zdjela z siebie ubranie. Chlopak tylko na to czekal. Dopadl do niej i rozpoczal pieszczoty. Jej nagie 35-letnie cialo poddalo sie tej rozkoszy z ogromna ochota – Kasia mimo iz byla atrakcyjna kobieta, to od trzech lat nie miala mezczyzny i byla bardzo wyposzczona. A Pawel byl nienasycony… identycznie jak jego koledzy z liceum wobec jego matki. Nastolatek zachowywal sie tak, jakby wypuszczono go nagle na wolnosc. Dziki mieszkaniec stepów wtargnal do bajecznych krain zachodu. Bez opamietania chlonal wszystko. Rzucal sie z jednego miejsca w d**gie, gnany nieokielznana rzadza. Lizal, ssal i znowu calowal. Na koniec spojrzal w jej oczy i cicho wyszeptal:
– Jestes cudowna Kasiu. Chce w ciebie wejsc.

Wychowawczyni zawahala sie przez sekunde. W nastepnej rozchylila swe uda. Tego dnia kochali sie dlugo i bardzo namietnie. Ich jezyki splecione w tancu karmily sie rozkosznym dotykiem. Pawel plonal pragnieniem. Kazda komórka jego ciala krzyczala. Wreszcie dostal cos na co czekal tak dlugo. Poczul sie mezczyzna, spelnionym mezczyzna. De facto robil zupelnie to samo co jego starsi koledzy wyczyniali z jego matka. Ponad roczne obserwacje i nauki nie poszly w las. Pawel momentami byl taki sam jak jego ulegly ojciec, a jednoczesnie uwiódl swoja nauczycielke, tak samo jak tegoroczni maturzysci uwiedli swoja wychowawczynie – Krystyne. Ot taki paradoks.

Teraz kiedy prowadzil kolege do domu jego patrzenie na swiat wygladalo zupelnie inaczej. Piersi rozpierala energia, umysl pracowal na najwyzszych obrotach, a usta sie smialy. Juz dawno nie byl taki szczesliwy. Oddychal gleboko i smial sie. Smial sie ze wszystkiego i wszystkich…

Rozejrzal sie po swoim pokoju a jego twarz dziwnie sie wydluzyla. Nie poznawal tego miejsca. Jak to sie moglo stac? Minelo przeciez zaledwie pare dni odkad na dobre przeprowadzil sie do mieszkania wychowawczyni. Kasia sama zlozyla mu te propozycje. Zgodzil sie, tym bardziej, ze rodzice udali sie w dluga podróz, a wakacje zaczynaly sie za kilkanascie dni.
– Zobacz – wskazal palcem – oto ona.

Kamil dlugo przygladal sie statuetce. Siedzaca postac wygladala co najmniej dziwnie. Po pierwsze rogi. Po d**gie krazek pomiedzy nimi.
– Co to jest? – zapytal wskazujac na ten wlasnie szczegól.
– Dysk sloneczny – odrzekl Pawel po czym zaczal opowiadan mu o bogini.
– Izyda byla zona Ozyrysa i matka Horusa. Powiem wiecej: byla zona i siostra Ozyrysa. Kiedy ten zostal zabity sprawila, ze powstal z martwych. Dlatego czczono ja w Egipcie i stawiano dla niej swiatynie. Kaplani odprawiali w nich modly i przyjmowali dary. Ale to byl zaledwie jeden z aspektów kultu. Byly tez inne formy sprawowania obrzadku. Oczywiscie zastrzezone dla maluczkich. Nie wtajemniczeni pozostawali na zewnatrz kregu. Tego wymagal interes swiatyni. Mozna wiec powiedziec, ze ta bogini miala nie jedno lecz kilka wcielen. Pierwsze, najbardziej popularne, przeznaczone bylo dla ludu. Kolejne dla waskiego kregu urzedników panstwowych. Wreszcie inaczej ksztaltowalo sie oblicze Izydy na dworze faraonów. Ale to jeszcze nie wszystko. Kasta kaplanska miala swój odpowiednik bogini. Kazda swiatynia z kolei, i kazdy okreg nadawal jej wlasnych, specyficznych cech. No i wreszcie wszelkiego rodzaju odlamy. Rzec mozna sekty. Jak widzisz to dosyc rozbudowany system. Ale wrócmy do zasadniczego watku. Otóz Izyda wskrzesila swojego meza do zycia. Podobny cel, tym razem jednak przeniesiony bezposrednio z postaci bóstwa na panstwo Egipt realizowac mieli kaplani.
– Powoli, chyba troche sie zagalopowales – Kamil wyszczerzyl zeby.

Pawel przerwal swoje wywody. Spojrzal na niego pytajaco a kiedy zrozumial, ze ten ni w zab nie pojmuje zamilkl.
– Powiedz mi co ma wspólnego z tym wszystkim twoja puszczalska mamusia.
– Powiedz mi dlaczego pieprzy sie ze swoimi uczniami, dlaczego zgadza sie na to wszystko twój ojciec? To mnie obchodzi. A nie jakas mityczna, wygrzebana z przeszlosci bogini. Mówilem ci, ze nie dam sie omamic bajkami – kontynuowal Kamil.
– No dobrze, spróbujmy wiec z innej beczki.

Tym razem zaczal mu wyluszczac czym jest swingowanie, potem przeszedl do cuckoldu, by wreszcie przedstawic mu jego skrajna wersje – ultimate cuckold w której rogacz jest upokarzany przez zone. Kamil sluchal z zainteresowaniem ale ciagle nie rozumial. W pewnym momencie zadal pytanie:
– Twojego ojca naprawde to jara?
Pawel skinal glowa, potwierdzajac tym jego przeczucia.
– Ale jak to? On naprawde jest takim losiem? Naprawde to lubi? – potok slów wyrazic mial tylko jedno: bezgraniczne zdziwienie.

Mlodzieniec spojrzal na rówiesnika i pomyslal:
„Alez ty jestes ignorantem. Nie masz nawet pojecia co kryje sie w ludzkiej duszy. Nie uswiadamiasz sobie do czego sam jestes zdolny.”
Westchnal cicho przygladajac sie jaki efekt odniosly jego zabiegi. Niestety juz po chwili stwierdzic musial, ze bardzo mizerny.
– No cóz, trudno, staralem sie… – te slowa wypowiedzial pólszeptem.

Kamil nie zwracal uwagi na Pawla. W kilku krokach przemierzyl przestrzen pokoju. Zatrzymal sie przed fotografia Krystyny. Jej syn tymczasem toczyl wlasna wewnetrzna dyspute. Prowadzil monolog jakby spierajac sie z samym soba. Stawial zarzuty, odpieral je, by w koncu przyjsc do identycznego wniosku co na samym poczatku: tajemnica ludzkiego umyslu, tajemnica ludzkiego bytu jest nieogarniona. Mieszcza sie w niej wszelkie czyny, mysli i pozadania. Przeplywaja przez nas wezbrane rzeki, cieple i zimne prady, mieszajac sie ze soba, czasami toczac walke niczym dwaj gladiatorzy. Który zwyciezy wydaje sie nie miec znaczenia. Liczy sie sam fakt prowadzenia batalii. Nasza dziwna natura objawia sie w przeróznych emanacjach. Raz prowadzi ku poswieceniu, zaparciu sie, trwaniu, kiedy indziej jakby nie zwazala na zadne bariery przenika w zyly plynac wzburzeniem, zloscia i checia mordu. Niezglebiona tajemnica rzadzi tym swiatem, posunieciami ludów i poszczególnych jednostek.

W tym momencie omiótl spojrzeniem pokój. Zatrzymal wzrok na osobie Kamila. Zaraz tez pomyslal: masz szczescie, ze czasy w których zyjemy sa spokojne. W przeciwnym razie nie wiadomo jakich czynów dokonalyby twoje rece. Jestes zaledwie trybikiem, jednak to wlasnie na tobie opiera sie cala konstrukcja.

Pól godziny pózniej zmierzali w przeciwnym kierunku. Swiatynia bogini zatrzasnela za nimi swoje wrota niczym wieko od krypty. Czas bylo przewietrzyc pluca. Czas bylo powrócic z tej odleglej krainy, by postawic kroki w miescie nad Wisla. Kamil udal sie na zakupy a Pawel powedrowal do Kasi. Zanim jednak mógl sie zanurzyc w jej grocie, zanim jego usta przywarly do jej wilgotnych ust, rozmyslal nad nietrwaloscia planów ludzkich, nad zmienna koleja zycia. Przywolywal po raz kolejny setki i tysiace obrazów, przywolywal minione zdarzenia chcac je polaczyc w jakis logiczny ciag.

Wydawalo mu sie, ze zespolil ze soba wszystkie ogniwa. Byl przekonany, ze dokonal niesamowitej rzeczy. Synteza prezentowala sie wysmienicie. Istny majstersztyk. Tylko delektowac sie kunsztem wywodów. A jednak jakis ciern wbijal sie klinem pomiedzy zebra uwierajac i drazniac zlosliwie. Na szczescie zaraz o tym zapomni. Zanurzy sie w fali rozkoszy, podda sie wszechogarniajacej przyjemnosci, bedzie czerpal niczym z krynicy.

Cudowny aromat perfum uderzyl go zaraz na wejsciu. Pocalowal swoja seksowna wychowawczynie. Przyciagnal do siebie i dlonia przesunal po plecach. Kasia zadrzala pod jego palcami. Cialo naprezylo sie mocno i zatanczylo radosnie. Wysunela do przodu biodra spragniona pieszczot i jego lakomstwa. Polizal jezykiem po szyi, poglaskal odsloniete ramiona i zsunal sie nizej. Przymknela powieki czujac goracy oddech na swoim ciele. Jej mlody kochanek musnal zaledwie piersi, drazniac tym gestem podekscytowana kobiete. Sutki wyprezyly sie momentalnie wolajac o jeszcze. Ramiona Pawla wsuwaly sie teraz pod zwiewna sukienke Kasi.

– Alez ty jestes piekna…
Czy on to powiedzial naprawde? Czy moze to szum w konarach? Nie miala sily sie zastanawiac. Zatopila palce w jego wlosach, objela jego glowe i przyciagnela do lona.
– Wez mnie Pawel… tak bardzo cie pragne.
Czul, ze tak jest. W kazdym jej gescie, w kazdym napieciu miesnia odkrywal cudowna, wspaniala prawde tych slów.

– WYLIZ MNIE! BLAGAM CIE, WYLIZ SWOJEJ PANI PROFESOR JEJ NIEGRZECZNA CIPECZKE!

Jej soki mocno nasaczyly material. Odsunal go na bok i przywarl do lsniacej rózyczki. Jeknela. Tym razem w ruch poszly palce. Chwycil delikatnie za wargi sromowe otwierajac tym samym królestwo. Na ten moment czekala od rana. Zaciskala usta oddajac sie calkowicie rozkoszy. Pawel pil ze zródelka niepomny na wszystko co dzialo sie wokól niego.

W tej chwili zlaczyl sie z nia w jedno cialo, w jedna bryle, nierozerwalna, stopiona w ogniu, gorejaca niczym potoki lawy. Sluz wyplywajacy z pochwy oblepial mu jezyk i karmil przepysznie. Nie przestajac lizac nacisnal delikatnie guziczek i poruszyl na boki. Ten nowy akcent, wprawil kobiete w drzenie. Wygiela sie mocno, tracac na chwile równowage. Przytrzymal ja. O maly wlos, a moglo dojsc do nieszczescia. Pawel zadzialal skutecznie wiedziony instynktem.
– Chodzmy na kanape – wysapal.
Przytaknela kiwnieciem glowy i po chwili mial ja rozlozona szeroko na lozu.
– Wspaniale! – tylko tyle byl w stanie wydusic.

Kilka godzin pózniej przytulila sie do jego ramienia, zamknela oczy i usnela. Chlopak usmiechal sie zadowolony. Od czasu do czasu rzucal przelotne spojrzenie w strone okna, jednak zaraz powracal do niej. Palce wciaz byly nienasycone krazac w te i z powrotem, z góry na dól, z dolu do góry. Robil to jednak bardzo ostroznie, tak zeby nie przerywac jej drzemki. W koncu zaprzestal i tego. Zrenice opadly przyslaniajac kotara cielesny swiat. Nie spal jednakze. Znajdowal sie na granicy dwóch sfer: rzeczywistej i wymyslonej. Fantazjowal.

Wydawalo mu sie, ze jest gosciem na dworze cesarskim. Uczta wlasnie sie zakonczyla, muzyka umilkla i wszyscy rozeszli sie do przygotowanych napredce komnat. Skad wziela sie obok niego kobieta? Mógl sie tylko domyslac. Tym razem we snie. Rytmiczny oddech oznaczal, ze i Pawel odplynal.

Deszcz cicho zastukal w okno, podraznil pierwszymi kroplami pa****t i wdarl sie monotonnym swym brzmieniem do wnetrza. Majaki budzily sie, podnosily glowy, gotowe wyruszyc w podróz. Jedne przywolywaly d**gie, te laczyly sie z kolei z trzecimi. Lancuszek rósl coraz bardziej, zapelnial wagoniki, by po chwili juz pociag byl wypelniony po brzegi. W koncu ruszyl. Jak zwykle ociezale, niezgrabnie, z mozolem. Z kazda jednak sekunda, z kazdym kolejnym oddechem, nabieral impetu. Pojawili sie pierwsi aktorzy. Cezar uniósl prawice. Znaczylo to, ze zamierza przemówic. Zgromadzenie umilklo.

– Dzis w nocy bogini odwiedzila mnie obiecujac wielkie zwyciestwo. Dzis w nocy powiedzialem, ze zbuduje dla niej swiatynie. Dla chwaly Rzymu i calego imperium. Dla kazdego obywatela Republiki.
Umilkl. Tlum zafalowal wydajac niezrozumiale pomruki. Mogly oznaczac akceptacje, mogly wyrazac sprzeciw. Pawel obrócil sie na bok. Jego dlon dotknela rozgrzanego, gladkiego uda. Sen toczyl sie jednak dalej. Rzym. Stolica imperium. Robotnicy przeciagaja ogromne bloki. Slychac lomot uderzen, pot leje sie obficie po plecach. Miesnie napinaja sie coraz mocniej, a zyly wystepuja na skronie. W miescie nad Tybrem swoje wladztwo roztacza Izyda. Egipska bogini usmiecha sie z dalekiego kraju.

– Nie jestem tylko twoja poddana! Nie jestem jedna z wielu! To prawda, ze Kleopatra ulegla tobie Cezarze, to prawda, ze ulegla Markowi. Ja jednak jestem pania wiecznie zyjaca, wiecznie trwala, jestem boginia, której czas nigdy nie mija.

Pawel wiercil sie coraz mocniej. Postacie przeplywaly przez niego tracajac jakby od niechcenia, zaczepiajac o wypustki nerwowe, by juz po chwili odplynac w oparach nieswiadomosci. Zimny pot wystapil na czolo chlopaka. Poderwal sie w góre i ciagle nieswiadomy rozgladal dokola. Wreszcie oprzytomnial. Trzezwym wzrokiem ocenil sytuacje.
– Jestem u Kasi. Wszystko jest dobrze.

Z ulga wypuscil powietrze i przylozyl twarz do poduszki. Nie mial ochoty na sen. Zaczal rozmyslac. Tym razem odplywal w nieco inne rejony. Niczym bumerang powrócily do niego slowa Kamila:

– TWOJA MATKA TO DZIWKA! TWOJA MAMUSKA TO PUSZCZALSKA KURWA!
– Twojego ojca naprawde to jara? On naprawde jest takim losiem?

Zachnal sie na samo wspomnienie. Moze faktycznie cos z nim nie w porzadku? A z nia? Przeciez zachowuje sie znacznie gorzej od ojca. To ona wszystko zaczela, ojciec jedynie nie umial sie sprzeciwic jej perwersyjnym rzadzom. Ojciec dla dobra malzenstwa pogodzil sie ze wszystkim i ulegl zachciankom zony… Zacisnal piesci starajac sie odgonic cisnace sie zewszad pytania. Daremnie. I tak dobrnely do celu. A przeciez jeszcze kilka godzin temu tak ladnie tlumaczyl zachowanie matki i ojca swojemu koledze, mial wszystko uporzadkowane, sam byl pogodzony z rzeczywistoscia. A teraz te pytania…

– A ty? Kim ty jestes i czego chcesz?

– Czy naprawde uwazasz, ze róznisz sie od nich tak bardzo?

– Czy robisz ze swoja wychowawczynia cos innego niz maturzysci robili z twoja matka?

– Pomijajac, ze jestes krwia z krwi i cialem z ciala, pomijajac to wszystko, czy uwazasz, ze jestes odporny?

– Wszystko co widziales, co czules odcisnelo sie w tobie gleboko. Slad wyryty w pamieci powróci, jak echo przeszlosci.

– Czy oprzesz sie temu?

W tym momencie spojrzal na Kasie. Nieokielznana, dzika natura kazala mu zadac takie pytanie:
– A gdyby ona to zrobila? Gdyby zdradzila ciebie z innym? Albo z… wieloma innymi?

Przestraszyl sie takiej mozliwosci. Przywarl policzkiem do nagiej skóry i z trudem oddychal.
– Jak nigdy bym tego nie zrobil… – ostatnie slowa odbily sie pustym echem – ona z pewnoscia tez.

Ranek przywital go w lepszym humorze. Zapomnial zupelnie o dreczacej go niepewnosci. Pocalowal nauczycielke, potem zjedli sniadanie i wspólnie weszli pod prysznic. Nastepnie udali sie na zakupy. Slonce stalo jeszcze wysoko na niebie gdy powrócili do milosnego gniazdka. Rzucil sie na nia lapczywie o malo nie przewracajac. Tym razem to ona go przytrzymala. Przetoczyli sie po kanapie sciagajac pospiesznie ubrania. Po raz kolejny bylo cudownie. Kasia pozwalala mu prawie na wszystko. On odwdzieczal sie jej w dwójnasób. Dopelniali sie w kazdej minucie i kazdej sekundzie. Choc dzielila ich bariera wieku i doswiadczenia, potrafili przelamac zapore. Cos innego stanowilo niebezpieczenstwo. Cos co czailo sie w zakamarkach duszy, tlumione i odpychane. Pawel walczyl z ta przypadloscia pragnac ocalic siebie i ja.

Zmora dopadla go przed wieczorem. Zacisnela gardlo, rozszerzyla zrenice. Prawie jeknal pod naporem tarana. Przed oczyma pojawil sie obraz Kasi…

JEGO KASI OBMACYWANEJ PRZEZ INNEGO, OBCEGO FACETA!

Chcial przymknac powieki by w ten sposób przegonic mare. Na nic. Obraz stawal sie bardziej wyrazny. Rósl z kazda sekunda, wypelnial sie szczególami. W koncu stalo sie nieuniknione: CHLOPAK PODNIECIL SIE TYM WIDOKIEM.

Tak jak wczesniej podniecal sie widokiem wlasnej matki ruchanej przez policjantów, murzynów i licealistów… Byl wsciekly, ze obcy faceci pieprzyli jego matke, a jednoczesnie cholernie go to krecilo i podniecalo. A teraz? Przeciez wszystko juz bylo uporzadkowane… A teraz podniecil sie wizja, ze jakis facet maca jego kobiete, ze obcy facet bedzie pieprzyl jego kobiete…

Syn i ojciec. Ojciec i syn. Jak dwie krople wody… Nawet jesli pragniesz byc zupelnie rózny od swoich rodziców, to nie dasz rady w 100% odciac sie od swoich korzeni, genów i dziedzictwa. W tym przypadku obu mezczyzn krecilo bycie ulegly, prezentowanie wdzieków swoich kobiet obcym mezczyznom, a na koncu raczenie sie perwersyjnym widokiem jak obcy faceci pierdola te kobiety na oczach rogaczy.

Kiedy Kasia zasnela po intensywnym seksie ze swoim uczniem, Pawel zaczal obgryzac paznokcie. Obmyslal kolejne ruchy. Na poczatek musi ja przygotowac. Stopniowo bedzie wprowadzal w zycie kolejne etapy planu. Jutro kaze jej wlozyc mini i seksowne rajstopy. Tak samo pojutrze z tym, ze wówczas zamiast rajstop kaze wychowawczyni zalozyc samonosne ponczoszki. Ciuszki maja byc coraz bardziej skape i wyzywajace. Nauczycielka ma kusic swoim wygladem. Ma prowokowac mezczyzn do ruchu. To jest zadanie na dni najblizsze.

W takcie wakacji zaprowadzi ja na dyskoteke – tak jak kiedys jego ojciec zaprowadzil jego matke na dyskoteke nad morzem i tam wszystko sie zaczelo. Pawel dyskretnie poinformuje kolegów, ze bedzie sie bawil ze swoja kobieta. Zjawia sie z cala pewnoscia. Potem oddali sie do lazienki, a jeszcze pózniej… zrobi z niej dziwke. Puszczalska dziwke pragnaca wielkich kutasów. Kasia stanie sie suka w rui, która caly czas musi byc kryta. Kasia stanie sie wierna kopia Krystyny, matki Pawla… A Pawel stanie sie wierna… wróc! – Pawel juz jest wierna kopia swojego ojca, Andrzeja!

Nastolatek sycil swój umysl perwersyjnymi fantazjami, az wyczerpany emocjonalnie zasnal obok swojej pieknej wychowawczyni – przyszlej hotki, milfetki i kurewki.

***Opowiadanie znalezione w necie + moje liczne modyfikacje***

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

antep escort izmir escort tuzla escort