Uncategorized

IRMA – dzien 1

IRMA – dzien 1
Dla Marka teraz zaczal sie czas wyjatkowo stresujacy. Zyl na pozór normalnie, chodzil do pracy, rozmawial przez telefon, ale gdzies w srodku mysli krazyly wokól tego jednego.
Pod koniec tygodnia w liscie od niej przeczytal zdanie, które nie tylko go zaskoczylo, ale uzmyslowilo cos czego nie bral pod uwage.
– Czy badanie na HIV sprzed dwóch tygodni uznasz za aktualne, czy mam powtórzyc.
Do glowy mu nie przyszlo, ze przeciez nie zna dziewczyny i ona go nie zna. Ona chce byc jego suczka, on chce byc jej panem, ale ona nie chce dla niego umierac, odwrotnie, chce dla niego zyc. Zaklal pod nosem czujac, ze sie czerwieni sam przed soba. Nie dosc, ze nie mógl sie zdecydowac co ma kupic na jej przyjazd, to teraz jeszcze szukac jakiegos badania HIV. Oderwal wzrok do kajdanek w oprawie rózowej i zaczal szukac miejsc, gdzie móglby szybko zrobic badanie. Okazalo sie to banalnie proste. Do tego nie potrzebne jest jakiekolwiek skierowanie. Uspokoil sie znacznie i wrócil do robienia internetowych zakupów. Znalazl strone sklepu o wyborze tak duzym, ze gdyby nie opisy do czego sluza poszczególne przedmioty, nigdy by sie nie domyslil. Na poczatku uznal, ze kupi wszystko. Po chwili zastanowienia zmienil zdanie. Problemem nie byly ewentualne koszty, lecz swiadomosc, ze po jej wyjezdzie trzeba sie bedzie tego pozbyc. Takiej ilosci nie wrzuci do kosza. Potem zaczal odrzucac akcesoria które sie powtarzaly, lub byly podobne. Potem przerwal i wszedl na strone bdsm
I wczytal sie w teksty i opisy zainteresowan i znów w teksty i ogloszenia. Jego wiedza o potrzebach dziewczyn znacznie sie rozszerzala. Wiedzial juz co bedzie konieczne, by spotkanie udalo sie na tyle, by oboje byli zadowoleni.
Jedno wiedzial na pewno. Wiedzial, ze to musi kupic. I zamówil. Lekkie, kolorowe dyby na stopy i rece. W zakupach pojawily sie i kajdanki i jakis pejcz i packa i wiele, wiele innych rzeczy. Najbardziej cieszyl sie jednak z tego, ze zamówil kilka gotowych strojów. One dzialaly na jego wyobraznie wyjatkowo i juz czul co z tymi strojami dziac sie bedzie i do czego noszenie tych, a nie innych, strojów ja doprowadzi.
Od momentu zlozenia zamówienia sprawdzal z wypiekami na twarzy w jakim tempie jest realizowane. To co zamówil nie bylo dostepne od reki. Wiedzial jednak, ze w 7 dni wyrobi sie ze wszystkim.
Dni mijaly szybko, jednoczesnie wieczory dluzyly sie niemilosiernie. Wcale nie bylo prostym pokonac podniecenie, które falami go dopadalo. Kiedy go dopadlo, patrzyl na Kinge i mial ochote dorwac ja w najblizszym kiblu, zedrzec z niej majtki i porzadnie zwalic. Kiedy mu przechodzilo, wiedzial ze zwalenie jej nie byloby zlym rozwiazaniem, ale nie bylo rozwiazaniem pilnym.
W czwartek oznajmil szefowi, ze ze wszystkim sie wyrobil i wlasnie korzysta od jutra z naleznego mu tygodniowego urlopu. Po raz pierwszy denerwowal sie rozmawiajac z tym czlowiekiem. To bylo zupelnie irracjonalne, ale chyba po raz pierwszy zalezalo mu na tym, by zalatwic sprawe bez problemów. Kiedy uslyszal slowa szefa, radzacego mu by wyjechal gdzies daleko, uspokoil sie zdecydowanie.
Opowiadanie o nocy przed jej przyjazdem, mija sie z celem gdyz taki wieczór i taka noc moglaby stanowic kanwe do naprawde dlugiej opowiesci.
Budzik tym razem sprawil, ze poderwal sie nad wyraz szybko. Zjadl sniadanie rozejrzal sie jeszcze raz po mieszkaniu. Sprawdzil sciezki i wszystkie skrzyzowania tychze. Zagladnal do jej pokoju. Poprawil pudelka. Zlustrowal kuchnie i glówny pokój. Wszystko bylo w najlepszym porzadku.
Na dworcu byl dobre pól godziny przed przyjazdem pociagu. Juz wczesniej sprawdzil ze pociag z Ahhen nie spóznia sie, a jezeli juz to tylko w zimie. Na tablicy nie bylo informacji o opóznieniu. Wedrowal po peronie i w przeciwleglym koncu dostrzegl faceta z kwiatami. Pomyslal, ze moze wypada kupic jej kwiaty. Potem doszedl do wniosku ze nie. Kiedy jednak tak pomyslal zrobilo mu sie smutno, ze na powitanie nie ma dla niej nic, a przeciez maja razem spedzic tydzien. Moze to jeden z lepszych tygodni w jego zyciu. Zapowiadalo sie przynajmniej, ze jeden z ciekawszych. Szybkim krokiem udal sie do kwiaciarni i juz po chwili stal z jedna piekna róza.

Dzien_1
Pociag dosc szybko wtoczyl sie na peron. On byl ubrany tak jak na fotografii. Ona obiecala, ze bedzie w ciemnych okularach. Serce walilo mu tak mocno, ze az przez chwile zastanawial sie czy to byl dobry pomysl. Patrzyl na ludzi wysiadajacych z wagonów i staral sie ja wypatrzyc. Nie widzial jednak nikogo kto bylby podobny do dziewczyny z fotografii. Odwrócil sie i zobaczyl przed soba , w odleglosci moze trzech metrów, dziewczyne o jasnych wlosach w ciemnych okularach. Patrzyla na niego odwazenie i po chwili lekko sie usmiechnela. Zrobil krok w jej kierunku. Potem nastepny. Ona usmiechala sie juz bardzo serdecznie.
– Irma? – powiedzial pytajaco
– Irma – odpowiedziala.
Podal jej kwiatek i lekko musnal ustami policzek. Wziela kwiatek z nieukrywanym zadowoleniem i popatrzyla mu w oczy.
– Dobrze ze przyjechalas – powiedzial
Wzial z jej dloni uszy dosc duzej i jak sie okazalo ciezkiej torby. Tylko przez chwile wydawalo sie, ze tego nie chciala.
– To znaczy ciesze sie ze jestes…- zawiesil glos.
– Tylko co?- zapytala z duzym refleksem.
– Nie. Zupelnie nic. –nie wiedzial co ma powiedziec.
– Myslales ze jestem mlodsza- dociekala
– Nie. Ze jestes wyzsza.
– Ale to zle, czy dobrze- dopytywala.
– Oczywiscie ze dobrze.
Juz wychodzili z dworca. Widzial jak siega do torebki.
– To dla Ciebie – powiedziala i podala mu gustownie zawiniety w kolorowy papier prezent. – Jezeli jeszcze tego chcesz. – dodala.
Nie wiedzial czy ma zobaczyc co to jest, czy tez zaczekac. Ostatecznie przystanal i rozwinal papier. W srodku w dlugim plastikowym, przezroczystym pudeleczku znajdowala sie czara obroza ze zlotym kólkiem.
– Oczywiscie ze tego chce – powiedzial napredce i poczul, ze podniecila go ta sytuacja nad wyraz mocno. – Zabieram cie na obiad, po obiedzie wstapimy do mojego, naszego znajomego, a potem jedziemy juz do nas.
– Mamy wspólnych znajomych.
– Jeszcze nie, ale ten jest naszym wspólnym znajomym, mimo ze wcale nie bedziemy go spotykac.
Dotarli na parking. Wrzucil torbe do bagaznika, otworzyl drzwi a ona wskoczyla do srodka. Kiedy wsiadala po raz pierwszy zobaczyl, ze ma ciemna spódniczke do kolan. Wsiadla nie starajac sie za wszelka cene ukrywac przed nim widoku swoich nóg. Zrobila to w taki sposób by bylo jej najwygodniej, nie wnikajac w obowiazujace w tym wzgledzie zasady. Choc dól spódnicy byl obcisly. Zobaczyl czarne ponczochy.
Po kilkunastu minutach siedzieli przy zamówionym wczesniej stoliku. Przygladali sie sobie uwaznie udajac, ze tego wcale nie robia. Kiedy zdjela okulary wygladala zupelnie inaczej. Moze juz nie tak mlodo i zawadiacko, ale jej twarz byla ladna i delikatna. Wygladala bardziej na pracownice banku, czy poczty, niz bywalczynie nocnych klubów. Rozmowa toczyla sie wokól zmian jakie w naszym kraju nastapily. Pelna ogólnych stwierdzen rozmowa, wydawala sie mu tak erotyczna konwersacja, ze az zaczal sie zastanawiac nad tym co mówi.
– Zapomnialabym – powiedziala i wyjela z torebki kartke – Badania – dodala.
Polozyl ja z boku stolika nie zagladajac nawet. Podal jej wyjete z kieszeni swoje wyniki. Polozyla je obok.
– Pojedziemy do ciebie – zapytala po dluzszej chwili. – Bo wiesz na wszelki wypadek zarezerwowalam hotel gdybys nie przyszedl, albo, nie wierzyl w moje wyniki, albo… albo gdybym ci nie odpowiadala.
Spojrzal w jej oczy i pogladzil policzek.
– Jedziemy. Koniecznie jedziemy. Juz dawno powinnismy tam byc.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

antep escort izmir escort tuzla escort marmaris escort fethiye escort trabzon escort kadıköy escort kadıköy escort kadıköy escort kadıköy escort kadıköy escort film izle