Uncategorized

Wakacje cz.1

Wakacje cz.1
UWAGA – Nie jest to opowiadanie mojego autorstwa, znalazlem je na innej stronie.

Jest godzina dwudziesta gdy Andrzej z zona Krystyna wchodza na parkiet. Jest piekny wieczór. W dodatku to pierwszy dzien ich urlopu. Czuja sie odprezeni i chca sie zabawic. Pierwszy taniec szybko sie konczy. Potem kolejny i jeszcze jeden. Siadaja przy stoliku by chwilke odpoczac. Chce mi sie pic – mówi kobieta i usmiecha sie do meza. Dobrze, zaraz cos zamówie – odpowiada i po chwili idzie juz w strone baru. W tym czasie do stolika obok podchodzi grupka mlodzienców. Siadaja. Zaczynaja rozmowe. W ogólnym gwarze nie slychac prawie co mówia, ale pojedyncze slowa docieraja do niej. Widocznie rozmawiaja o którejs z kobiet. Tylko o której? – zastanawia sie. Spoglada w kierunku parkietu.
– Niezla dupa, prawda?
– Pewnie, spójrzcie na jej cycki.
Krystyna odwraca sie do nich. O kim mówia? – mysli. Tymczasem Andrzej wciaz stoi w kolejce. Jeszcze raz spoglada na parkiet. Próbuje odgadnac czyj wyglad tak komentuja.
– Myslicie o tym co ja?
– tak – zaczynaja sie smiac.
– dobra, w takim razie spróbujmy.

Chlopak wstaje z miejsca i podchodzi do kobiety. Przysiadzie sie pani do nas? – mówiac to usmiecha sie szelmowsko. Slucham? – Krystyna nie potrafi ukryc zdziwienia.
– chodz, bedzie fajnie – inny odzywa sie siedzac nadal przy swoim stoliku.
Kobieta piorunuje go wzrokiem. Na koncu jezyka ma juz ostre slowa ale w tej wlasnie chwili ten pierwszy siada obok niej. Nawet nie zapytal czy moze – przebieglo jej przez mysl.
– rozmawialismy tu z chlopakami o tobie i stwierdzilismy, ze fajna z ciebie dupeczka – mówiac to patrzy jej prosto w oczy.
Krystyna jest coraz bardziej zbita z tropu. Nie spodziewala sie czegos takiego. Nie bardzo wie jak zachowac sie w tej sytuacji. Jeszcze chwila a moze go spoliczkowac. Gdzie ten Andrzej – goraczkowo stara sie zapanowac nad sytuacja.
– zaraz przyjdzie mój maz.
– tak, tak, wiemy – usmiechaja sie wszyscy i jeden po d**gim dosiadaja sie do niej.
– skoro nie moglas sie sama zdecydowac to my to zrobilismy.
– rozluznij sie mala, jeszcze przed chwila tak wywijalas na parkiecie.
– lubisz zaszalec? – potok slów i pytan sprawia ze wciaz siedzi na miejscu, nie próbuje przeciwdzialac.
– no powiedz cipko, jestes goraca?
Tego jest juz za wiele. Kobieta postanawia sie podniesc. Jednoczesnie unosi dlon by spoliczkowac chlopaka. W tym momencie czuje ze ktos przytrzymuje ja z tylu.
– spokojnie, nie denerwuj sie, chcemy tylko pogadac.
Opada na swoje miejsce i bezwolnie opuszcza ramie.
– o co wam chodzi?
Usmiechaja sie.
– nie wiesz? o dobra zabawe?
– masz ochote zaszalec z nami?
Krystyna robi sie cala czerwona. Takiej propozycji sie nie spodziewala. I to wprost, bez ogródek.
– dajcie mi spokój – odpowiada niepewnie.
– to moze potanczysz z nami?
Chce po raz kolejny dac cieta odpowiedz, jednak i teraz sie nie udaje.
– mezulek idzie.
Wszyscy, w tym takze Krystyna odwracaja sie w tamta strone.
– nie rób scen suczko, a wczystko bedzie dobrze.
– powiem, ze zaprosilas nas do stolika
Zanim zdazyla cokolwiek odrzec Andrzej stanal juz obok.
– dzien dobry panu – chlopcy jeden przez d**giego witali sie z nim.
Ten zaskoczony podawal kazdemu reke. Szybko wyjasnili, ze z powodu ciasnoty dosiedli sie do Krystyny.
– panska zona powiedziala, ze nie bedzie pan mial nic przeciwko.
– oczywiscie – odrzekl bez namyslu – w takim razie siadajmy.

W tej sytuacji Krystyna nie protestowala juz, i nie powiedziala o tym co zaszlo przed chwila. Chlopcy zaczeli rozmowe z jej mezem i sytuacja jakos sie rozladowala. Po kilku minutach nawet Krystyna sie rozluznila. W pewnym momencie jeden z chlopców zaproponowal jej wspólny taniec.
– nie ma pan nic przeciwko? – to mówiac spojrzal na jej meza.
– alez oczywiscie ze nie, Krysia bardzo lubi tanczyc.
Zanim zdolala odpowiedziec chlopak podal jej dlon. Cóz miala zrobic. Wstala z miejsca i ruszyla na parkiet. W koncu to byla prawda – lubila taniec.
Kiedy para znalazla sie na parkiecie chlopcy postanowili przystapic do ataku na Andrzeja.
– wypije pan piwo?
– czemu nie – odpowiedzial mezczyzna – mozemy sie napic.
– ale my nie mozemy, nie wpuszcza nas do osrodka…
– ale panu chetnie postawimy.
I tak sie stalo. Chlopcy zafundowali mu piwo. Potem jeszcze jedno. W tym samym czasie Tomek szepnal na ucho Krystynie: od razu wpadlas nam w oko. Szczerze mówiac to pierwszy cie wypatrzylem.
– czego wy chcecie ode mnie? przeciez widzicie ze jestem mezatka, na dodatek mój maz jest tu ze mna…
– to sie da jakos zalatwic, zawsze mozesz go splawic.
– co?!!
Przesunal dlon po jej ciele i szepnal jej znowu na ucho:
– na pewno masz na to ochote, wygladasz na taka.
– na jaka? – zapytala prawie gwaltownie.
– wygladasz na spragniona i niezaspokojona suczke
– jestes taka prawda? nie myle sie chyba?
– nie to nie prawda – zaprzeczyla nerwowo.
– nie denerwuj sie, to nic zlego…
– pomozemy ci
Te slowa sprawily ze lekko zadrzala.
– jak? – zapytala cicho
– zajmiemy sie toba.

Chwile pózniej wrócili do stolika. Krystyna od tego momentu byla jakby nieobecna. Jakby cos przemysliwala. Andrzej z kolei bawil sie coraz lepiej. Kolejne piwa robily swoje. Atmosfera stawala sie coraz luzniejsza.
– teraz moja kolej – powiedzial Marcin i wyciagnal dlon w kierunku kobiety.
Juz nikt nie pytal Andrzeja o zgode. Ten byl zafrapowany slowami chlopaka.
– masz racje – powiedzial – od tego sa w koncu wakacje.
– tak- przytakneli inni i zaczeli sie smiac.
Wydawalo sie, ze nie zwracaja uwagi na kobiete zmierzajaca w strone parkietu. To jednak byly pozory…
– i co? jestes gotowa? – uslyszala prawie natychmiast slowa Marcina.
– na co?
Spojrzal jej prosto w oczy, usmiechnal sie i powiedzial: zerzniemy cie.
– co?!!!
Gwaltownym ruchem zlapal ja za posladek i mocno scisnal.
– spodoba ci sie.
– niedoczekanie wasze- odpalila.
– wiem ze jestes mokra, nie musisz odpowiadac.
W tym momencie jego usta przywarly do jej ucha i jezyk wniknal do malzowiny. Drgnela. Zacisnela dlonie na jego koszulce i powiedziala: przestan. Ale on nic sobie z tego nie robil. Przeciwnie. Przesunal dlon jeszcze nizej i delikatnie wsunal miedzy jej nogi.
– nie rób tego…
Zagryzla wargi czujac jak dlon chlopaka zbliza sie do jej krocza. Tanczace obok dwie pary usmiechnely sie do nich.
– co ja robie… – szybko spojrzala w kierunku stolika. Andrzej byl jednak odwrócony. Odetchnela z ulga, ze nie zobaczyl niczego. Musi to przerwac natychmiast…

Marcin w koncu dotarl tam gdzie zamierzal. Poczul wilgoc na palcach i usmiechajac sie w duchu szepnal: jestes gotowa. W tym momencie skonczyla sie jednak piosenka i oboje wrócili do stolika. Atmosfera stawala sie coraz bardziej goraca. Chlopcy coraz smielej zaczynali okazywac swoje zainteresowanie Krystyna.
– panska zona to swietna laska.
Andrzej usmiechnal sie lekko zdziwiony i spojrzal na malzonke.
– to prawda, jestem szczesciarzem.
– jeszcze jakim – przytakneli chlopcy.
– ma pan taka dupeczke w domu, tylko pozazdroscic…
Krystyna zdebiala. Jej maz równiez spowaznial.
– co powiedziales? – zapytal lekko zdenerwowany.
Chlopak zamilkl na chwile. Wydawalo sie ze wycofa sie teraz, ale w tym samym momencie inni poparli kolege.
– panska zona jest bardzo seksowna…
– super dupa – dorzucil inny
– taka to tylko…
– co?!! – Andrzej zrobil sie purpurowy.
Zamierzal sie podniesc. Alkohol jednak dal znac o sobie. Lekko sie zakolysal i chwiejac sie opadl z powrotem na miejsce.
– bez takich mi tu!
Oni spojrzeli po sobie z usmiechem.
– nie denerwuj sie tak
– chyba nie jestes zazdrosny?
– kto, ja? a o kogo mialbym niby byc? o was? – spojrzal z ironia na nich a potem na zone.
Krystyna nie wiedziala jak sie zachowac. Byla cala czerwona. Nie dosc ze zaproponowali jej seks, to teraz w obecnosci jej meza mówia takie rzeczy…Spuscila glowe bezradnie i lekko zagryzla wargi. Jej maz coraz intensywniej wpatrywal sie w nia. Czyzby jednak cos bylo nie tak? – myslal – dlaczego ona tak sie rumieni?
– chodzmy zatanczyc – tym razem Rafal podaje jej dlon.

Kobieta wstaje i rusza w kierunku parkietu. Wszyscy patrza teraz na odchodzacych. Widza jej niepewnosc i czuja ze idzie na miekkich nogach. Andrzej tez sie orientuje, ze z zona zaczyna sie dziac cos niedobrego. Glupio mu jednak zatrzymac ich teraz. Po tym co powiedzial…
Mysli zaczynaja sie klebic w glowie. A moze powinien byc zazdrosny? Co ona wyprawia?
Rafal usmiecha sie patrzac na nia. Widzi na jej obliczu zmieszanie, i chyba cos jeszcze… Zaczyna sie taniec. Ona jakby starala sie uciec przed czyims wzrokiem. Domysla sie w mig o co chodzi. Tak nia prowadzi ze po chwili znajduja sie w d**gim koncu sali. Teraz nie sa juz widoczni dla siedzacych przy stole. Przesuwa swoja dlon nizej, na posladek.
– twój maz to dupek – odzywa sie.
Ona milczy. Rzeczywiscie nie zachowal sie tak jak powinien. Jest nieco rozczarowana, ale z d**giej strony czuje cos czego nigdy nie czula…
Rafal usmiecha sie do niej i zaczyna ja obmacywac. Na poczatku robi to bardzo dyskretnie, potem juz calkiem otwarcie. Po chwili sa juz w centrum zainteresowania tanczacych. W tym samym czasie przy stoliku narasta napiecie. Rozmowa jest teraz markowana. Andrzej udaje ze wszystko jest ok, oni jednak widzac jego niepewnosc spowodowana zachowaniem zony próbuja go nieco podraznic.
– Rafal to ma dobrze…
– to prawda – mówi Marcin – wiem, bo z nia tanczylem…
Usmiechaja sie ironicznie i dalej kontynuuja:
– taka goraca dupa…
– na pewno ja niezle zmaca
Podsuwaja Andrzejowi kufel. Napijmy sie – mówia.
– no chyba ze boisz sie o zoneczke?
Z trudem bierze do reki alkohol i jednym haustem wypija.
– dobrze -smieja sie
– ufasz jej?

Wszyscy patrza teraz na niego. Mezczyzna zastanawia sie chwile i po chwili wybucha prawie:
– oczywiscie, ze jej ufam.
– w takim razie wszystko w porzadku
– wypijmy zatem za zaufanie.
Oni wznosza do góry sok a Andrzej po raz kolejny piwo. Jego oczy zaczynaja sie szklic. Jest juz mocno wciety.
– a teraz za jej mokra cipke
– tego juz za wiele…
– nie wierzysz, ze ma mokra cipke?
– sam sprawdzalem.
Rozlega sie smiech.
– suka ma cieczke
– potrzebuje dobrego bolca
Andrzej unosi sie w góre. Zatrzymuja go. Nie jest to teraz trudne. Jest zbyt pijany by przeciwstawic sie calej grupie. Wlasciwie to z jednym z nich nie poradzilby sobie teraz. Inna sprawa ze chlopaki tez nie sa ulomkami.
– chcesz zebysmy ja wybolcowali? – smieja sie.
– obiecalismy jej.
– bedziesz mógl popatrzec
– co ty na to?

Andrzej czuje narastajacy niepokój. Próbuje zebrac mysli ale nie udaje mu sie. To niemozliwe – próbuje sam siebie przekonac – to wszystko mi sie sni. Zaraz sie obudze i wszystko bedzie jak dawniej.
Pragnienie mezczyzny nie moze sie jednak spelnic.
Chlopcy sa zbyt napaleni,
Krystyna zbyt mokra, a sytuacja az nadto sprzyjajaca. Sekudy trwaja wiecznosc, wiecznosc przemienia sie w minuty, a sala bucha wprost zarem. Tworzy sie kolo z którego jest tylko jedno wyjscie: trzeba zerznac zone tego faceta. Z jego zgoda czy bez to bez znaczenia. Przeznaczeniem tej nocy sa jeki rozkoszy, ekstatyczne wyuzdane grymasy, posuwiste i mocne pchniecia swidrujace jej cipe. Wiedza to wszyscy. Ci którzy patrza teraz na Rafala i Krystyne i ci którzy siedza wciaz przy stoliku. Do tych pieciu szczesliwców chca takze dolaczyc inni. Podchodza do stolika i wywoluja Marcina.
– zaraz wracam – mówi do kolegów.
Po chwili jest juz z powrotem usmiechniety od ucha do ucha. Razem z nim pojawiaja sie trzej mlodziency.
– chlopaki chca sie dolaczyc
Andrzej patrzy na nich nie rozumiejac.
– widzielismy jak sie zabieraliscie do tej cizi
– to nam sie spodobalo
– chcemy sie przylaczyc
– oczywiscie – odpowiada Marcin – a to jej maz.
Wskazujac na Andrzeja usmiechnal sie pogardliwie.
– on mysli ze jej nie zerzniemy
Na te slowa nowo przybyli zareagowali drwina:
– przeciez widac ze to ciamajda
– a ta suka az sie pali zeby wlezc na kutasa

Rozpacz i wscieklosc malowala sie na twarzy Andrzeja. Zdal sobie calkowicie sprawe z beznadziejnosci sytuacji. Siedzi tutaj podczas gdy jego zona z pewnoscia jest obmacywana przez tego gnojka, na dodatek nie ma szansy wyrwac jej spod opieki tych drani. Teraz jest ich juz siedmiu. Ten na sali to ósmy…
Nie wiedzial oczywiscie, ze tam dolaczyli kolejni. Krystyna wraz z Rafalem otoczeni zostali przez grupke chlopaków. Dokladnie pieciu. Dzieki temu zostali zaslonieci przed zbyt natarczywymi spojrzeniami pozostalych. Rafal podciagnal bezceremonialnie jej krótka spódniczke tak ze oparla sie ona na biodrach. Pocalowal ja w usta. Oddala pocalunek. Juz teraz sie nie bronila. Byla tak bardzo bardzo mokra, ze nie zwazala juz na nic. Zapomniala gdzie jest i kim jest, zapomniala ze nie powinna tak, ze inni patrza, ze moze mysla sobie o niej…
Rafal usmiechnal sie sciskajac jej sliczny tyleczek. Inni momentalnie zaciesnili krag wokól nich. Teraz dzielily ich ledwie centymetry.
– ale suczka jest napalona – komentowali
– panowie, zabieramy ja stad
Rafal kiwnal palcem na jednego z nich. Ten zblizyl sie i mrugnal okiem porozumiewawczo.
– co jest? – zapytal
– idziemy po moich kolegów…siedza z jej mezem
– dobra – odpowiedzial chlopak – a co z nim zrobimy?
Krystyna slyszala kazde z tych slów. Drzac na calym ciele czekala na werdykt. W koncu uslyszala:
– wezmiemy go ze soba, a potem sie zobaczy…
Ruszyli w strone stolika. Krystyna nerwowo próbowala obciagnac spódniczke, która jeszcze przed chwila znajdowala sie wysoko na biodrach. Nie udalo sie jej do konca, tak ze duza czesc ud byla widoczna…
Zanim Andrzej zorientowal sie w sytuacji oni byli juz obok niego.
– przenosimy impreze – usmiechajac sie powiedzial Rafal.
– suczka jest juz bardzo spragniona
W tym momencie chlopak wymierzyl jej klapsa. Krystyna spuscila lekko glowe nie patrzac na meza.
– chodzmy, trzeba ja w koncu wyruchac…
Pogardliwe spojrzenie zawislo na twarzy Andrzeja:
– i co frajerze? chcesz popatrzen na to?
– nie róbcie tego – wybelkotal nie swoim glosem.
– zamknij sie – odpowiedzieli i pociagneli za soba Krystyne. Ta bezwiednie poddala sie temu. Zanim mezczyzna sie podniósl oni juz byli na zewnatrz.

Minute pózniej widzial ja oddalajaca sie szybko z nimi. W skroniach zaczelo mu pulsowac, byl caly spocony jednak adrenalina zrobila swoje. Ostatnim wysilkiem woli brnal przed siebie. Ciagle jednak z tylu. Nie mógl uwierzyc w to co sie dzieje. Czul strach i ponizenie, ogarniala go rozpacz i wstyd. Widzial ja miedzy nimi jak idzie z obnazona calkowicie pupa, widzial przechodniów usmiechajacych sie, a kiedy jakies spojrzenie zatrzymywalo sie na nim spuszczal natychmiast glowe. Czy oni sie domyslali?…
Zaczelo brakowac mu tchu. Dystans rósl coraz bardziej. Dyszac stawial kroki, coraz ciezej i ciezej. Slyszal ich smiechy.
Wiedzieli ze on idzie tam z tylu. Chwytali ja za posladki i bezceremonialnie macali. Od czasu do czasu zatrzymywali sie. Widzial jak zona caluje sie z nimi. Byl zdruzgotany. Na kolejnym postoju ktos zerwal jej majtki. Wtedy ona sie usmiechnela. Przez ten jeden krótki moment dokladnie ujrzal jej twarz. Stali w blasku latarni. Nadrobil kilka metrów.
– spójrzcie, mezulek idzie
Odwrócili sie i zaczeli drwic z niego:
– jak pies ogrodnika, hehe
– sam nie moze i d**giemu by nie dal
– ale nie dzisiaj
– no dawaj, krzyczeli, przyspiesz
Jego nieporadnosc, niezgrabne ruchy spowodowane alkoholem budzily coraz wieksza wesolosc
– no dawaj, bo nie popatrzysz
Marcin przysunal sie do Krystyny i zanurzyl palec w jej cipce. Byla mokra i bardzo rozgrzana. Poruszyl kilka razy palcami. Jeknela.
Andrzej byl tuz, tuz wiec wszystko slyszal.
– popatrz na niego – powiedzieli
Kobieta poslusznie spojrzala na meza. W tym samym czasie Marcin wcisnal w nia kolejnego palca. Zadrzala mocno na calym ciele. Nogi ugiely sie pod nia.
– gotowa do rzniecia? – zapytal chlopak.
– taaak – odrzekla, a wlasciwie to wyjeczala.
Andrzej wciaz parl do przodu. Tylko centymetry dzielily go od niej.
– no to idziemy – odwrócili sie i ruszyli przed siebie.
W powietrzu zawisla bezradna dlon. Zachwial sie, potknal i upadl.

***
Nie wiedzial jak dlugo to trwalo. Minute a moze godzine. Kiedy ocknal sie i rozejrzal dookola stwierdzil, ze nikogo w poblizu nie ma. Momentalnie wpadl w panike. Mysli klebily sie w glowie, kotlowaly, zderzaly ze soba . Sekundy znikaly jedna za d**ga a on stal bezdradny i zdruzgotany. Czy to juz sie stalo? Czy wciaz jeszcze trwa? Zgrzytnal zebami. Przed oczyma pojawil sie obraz zony. Widzial ja teraz dokladnie jakby rzeczywiscie tam stala. Zamrugal. I wtedy wszystko rozwialo sie niczym mgla. Czy tak ma sie skonczyc ich wspólne zycie? Po tylu latach bycia razem, po tylu wspólnych przezyciach? Przeciez bylismy szczesliwi… nawet dzisiaj zanim oni… tylko dlaczego ona… czyzby caly czas udawala? Nie, to niemozliwe – prowadzil ten dialog ze soba – a wiec co? Czy brakowalo jej czegos? Zaklal cicho. Jeszcze raz rozejrzal sie wokól siebie i nie bardzo wiedzac co robic ruszyl przed siebie. Kroki stawaly sie coraz szybsze, jakby w ten sposób chcial zagluszyc wewnetrzny ból. Jakby chcial zdusic ta bombe, która rozrywala go od srodka. Cieple, morskie powietrze owiewalo mu twarz. Zdenerwowal sie jeszcze bardziej. Byl zly na wszystko i wszystkich. Nie potrafil jednakze pozbyc sie tej natretnej mysli, która krzyczala do niego: szukaj ich! Wiedzial, ze to nic nie da, wiedzial, ze wszystko stracone lecz brnal do przodu z uporem, brnal zszokowany z pytaniem na ustach: gdzie oni sa?
Kilkadziesiat metrów przed nim zobaczyl jakies sylwetki. Bylo ciemno ale wiedzial, ze to nie zludzenie. Przyspieszyl. Czul pulsowanie w skroniach, czul jak nabrzmialy mu zyly. Moze to jednak sie nie stalo…moze trwalo to wszystko sekundy? – ludzil sie coraz bardziej. Kiedy wreszcie byl na tyle blisko zeby sie zorientowac, ze to nie oni jakby nagle cos z niego uszlo. Ugiely sie pod nim nogi i gotów byl zrezygnowac.

– czy cos panu jest? – uslyszal zatroskany glos.
– nie, nic, wszystko w porzadku – odrzekl starajac sie nadac twarzy normalny wyraz.
– napewno? nie wyglada pan dobrze…
– tak, wiem – wydusil przez zacisniete zeby – ale nic mi nie jest…
Gdyby oni tylko wiedzieli. Nic mi nie jest – co ja mówie do cholery.
– szukam grupki chlopców – odezwal sie w koncu po dlugiej chwili milczenia.
– nie przechodzili tedy? – mówil przez zacisniete zeby.
– tak, przechodzila tedy taka grupka… jakies dziesiec minut temu
Dziwne spojrzenia przesunely sie po twarzy Andrzeja. Czemu tak patrza?
– byla miedzy nimi kobieta…
Mezczyzna zadrzal. Chcial zapytac, slowa cisnely mu sie na usta, czul ze oni widzieli wszystko, ze zorientowali sie… ale nie potrafil. Stal i patrzyl nerwowo zaciskajac piesci. W gardle mial jakby zatyczke, która zatrzymywala fale. W koncu, przelamujac swój strach, czujac ogromne upokorzenie i niemoc wydusil z siebie:
– gdzie? w która strone?
– tam – wskazali na pensjonat znajdujacy sie dwiescie metrów dalej.
Kiwnal lekko glowa, co mialo chyba oznaczac podziekowanie i pobiegl we wskazanym kierunku.
– czy myslisz to co ja? – dziewczyna spojrzala na swojego kolege.
– tak.
– chyba masz racje…
Zamilkla. Oboje patrzyli na mezczyzne oddalajacego sie od nich szybkim krokiem.
Myslal pewnie, ze to zatrzyma, ze wyrwie ja ze szponów…
– chwileczke – czyjas reka zatrzymala go tuz przed wejsciem.
Nieznajomy spojrzal w jego bledne oczy i zapytal stanowczo:
– szuka pan czegos?
– slucham? – Andrzej prawie nieprzytomnie odpowiedzial i chcial sie przepchac do przodu.
– co pan robi? – uslyszal i poczul ze ktos wykreca mu reke.
– a pan co robi?
Ochroniarz obezwladnil go bardzo szybko:
– jest pan pijany – siegnal po krótkofalówke i powiedzial: podeslijcie mi patrol, jakis facet chce sie wedrzec do osrodka.
Andrzej jakby dostal obuchem. Spojrzal i w koncu zrozumial. Mundur nie pozostawial zadnych watpliwosci.
– prosze pana, ja chcialbym wyjasnic…
– chwila – przerwal mu.
W radiostacji dalo sie slyszec wyraznie: zaraz podjedziemy.
– slyszales? – powiedzial – wyjasnisz to nam za chwile.
– ale ja musze… – zaczal sie szamotac.
Poczul silne pchniecie i momentalnie zostal sprowadzony do parteru.
– uspokój sie, zaraz bedzie na miejscu patrol
– zabiora cie, wytrzezwiejesz, pewnie nie ominie cie mandat, wiec lez spokojnie
– pan nie rozumie – próbowal protestowac Andrzej.
W tym momencie po raz kolejny zatrzeszczala krótkofalówka. Ochroniarz przycisnal go mocniej reka i zapytal:
– no jak tam jedziecie?
– tak, juz dojezdzamy.
***

Pawel byl mocno zdziwiony kiedy zorientowal sie, ze rodziców wciaz nie ma w osrodku. Troche sie obawial, ze dostanie kolejna bure a tymczasem to oni zabalowali. Usmiechnal sie i poszedl do swojego pokoju. Rzucil sie na lózko i zasnal. Trzy godziny pózniej slonce zajrzalo przez okno i ostre promienie poglaskaly go po policzku. Przewrócil sie na d**gi bok. Jeszcze pare minut – powiedzial do siebie bezglosnie i poprawil sobie poduszke. Ze snu wybudzil go dzwiek telefonu. Z trudem otworzyl oczy i siegnal w kierunku pólki. No dobra – pomyslal – wstaje. Zaczal czytac tresc smsa: no jak tam po imprezie, zyjesz? Usmiechnal sie. Niezgrabnymi palcami wystukal na klawiaturze: zyje. Nastepnie udal sie do lazienki. Jak ja wygladam – mruknal, przygladajac sie swojej twarzy. Wiedzial, ze przesadzil wczoraj. Jesli teraz spotkam rodziców nie bedzie za dobrze – myslal. Kiedy zakonczyl poranna toalete odwazyl sie zejsc na dól. Poprosil o sniadanie, które szybko skonsumowal. Dobrze – teraz zajrze do nich. Z lekkim wahaniem udal sie z powrotem na góre. Przystanal przed ich pokojem. Zastukal. Odpowiedziala mu jednak cisza. Zrobil to po raz d**gi. To samo. Tego sie nie spodziewal. Hmm – zaczal myslec – czyzby juz wyszli? Spojrzal na zegarek. No tak, o tej godzinie…
Zszedl na dól i zapytal w recepcji. Nie uzyskal jednakze odpowiedzi. No dobra – siegnal po telefon i wystukal numer. Troche sie denerwowal – na pewno nie ominie go ochrzan. Ale o dziwo, nikt nie odebral. Wybral kolejny numer.

– tak? – glos ojca byl przytlumiony.
– gdzie jestescie? – Pawel zapytal jeszcze ciszej.
– zjadles sniadanie?
Przytaknal uradowany. A moze jednak obejdzie sie bez nagany…
– posluchaj, dzisiaj masz wolna reke…
Nie wierzyl wlasnym uszom. I to mówi jego ojciec. Zawsze byl wobec niego bardzo wymagajacy i surowy. Dlatego w pierwszym odruchu zadzwonil do matki. A tu taka niespodzianka…
– dziekuje – odrzekl szybko i zamierzal zakonczyc rozmowe.
– to do zobaczenia…
– do zobaczenia.
Dziwne – pomyslal. Takiego obrotu sprawy sie nie spodziewal. Troche zaskoczyl go ton glosu ojca, ale z tej krótkiej zadumy wyrwal go kolejny dzwiek.
– tak mamo? – machinalnie wypowiedzial te slowa.
– gdzie jestescie?
– tata powiedzial, ze mam wolna reke wiec myslalem…
Po d**giej stronie zalegla cisza.
– nie wiedzialam kochanie… w takim razie baw sie dobrze…
Cos bylo nie tak z jej glosem. Cos bylo zupelnie nie tak.
– czy cos sie stalo? – Pawel niepewnie wykrztusil te slowa.
– nie, nic, to znaczy…
– mamo?
– posluchaj… musze juz konczyc, potem porozmawiamy…

Rozmowa urwala sie. Nie mógl uwierzyc. Bylo goraco wiec podszedl kilka metrów i schronil sie w cieniu drzewa. Oparl sie o nie i zaczal sie zastanawiac. Jak to? Ona nie wiedziala? To w takim razie…
Doszedl do wniosku, ze musialo cos zajsc nie tak. Chyba posprzeczali sie z ojcem. No ale… to jednak niczego nie wyjasnialo. Oni nie byli razem… Pawel ruszyl w kierynku plazy.
Byla godzina jedenasta. O dziesiatej Andrzej dodzwonil sie do Krystyny. Po tylu próbach wreszcie mu sie udalo. Ale zamiast jej glosu w sluchawce uslyszal chichot.
– kto mówi? – prawie ze wykrzyknal. Byl teraz trzezwy i nie zamierzal tego tolerowac.
– spokojnie rogaczu – uslyszal wreszcie mlodzienczy glos.
– juz jest po zabiegu, cipka wyruchana.
– podaj mi zone, natychmiast! – prawie krzyczal
Telefon umilkl. Andrzej po raz kolejny zadzwonil. Potem jeszcze i jeszcze. Za siódmym albo za ósmym razem wreszcie dalo sie slyszec:
– no co tam?
– posluchaj mnie, chcialbym…
– nie, to ty posluchaj, twoja zona swietnie sie bawi, a ty jej przeszkadzasz.
– co?!!
– tak, teraz ciagnie mojemu koledze…
Mezczyzna zadrzal.
– nie mozecie…to znaczy…nie odkladaj…zaczekaj…
– no co tam? czego chcesz?
Milczal.
– chcialbys popatrzec?
– wczoraj sporo cie ominelo, pewnie zalujesz, tak?
– nie… – powiedzial zdruzgotany i po chwili dodal: kiedy ja puscicie?
– czekaj cierpliwie – i zasmial sie glosno i szyderczo.
– zaraz moja kolej wiec nie przeszkadzaj juz
– zaczekaj!!! – Andrzej prawie krzyknal
– no co jest? to chcesz posluchac moze?
-nie…

W koncu przelamujac sie powiedzial cicho: wypusccie ja… prosze.
– no widzisz, jak chcesz to potrafisz
– slyszeliscie chlopaki? rogacz prosi – krzyknal do swoich kolegów.
Andrzeja jakby ktos uderzyl w twarz. Uslyszal inne glosy, uslyszal wiwaty i smiech.
– niech lepiej poprosi zebysmy zerzneli ja w dupe
– albo nie, niech powie jej ze ma wolna reke,
– co ty na to rogaczu? – glos w sluchawce ponownie zwrócil sie do niego
Zacisnal piesci. Czul, ze za chwile wybuchnie. Jesli sie teraz nie opanuje wszystko przepadnie – myslal.
– prosze – powtórzyl cicho – chcialbym rozmawiac z zona.
– slyszeliscie? on chce rozmawiac z zona.
I znowu smiech.
– wiesz ona jest troche zajeta, ale mozesz pogadac ze mna.
– a moze cos jej przekazac? – zarechotal.
– nie, tylko…
– dobra, posluchaj, zawrzemy interes…
– dobrze – cicho przytaknal
– a wiec…propozycja jest taka: teraz jeszcze ja wystukamy i za jakas godzine suczka bedzie wolna…ale wieczorem przyprowadzisz ja znowu.
– pasuje ci?
Jak tonacy chwyta sie brzytwy tak on chwycil sie jego slów.
– tak… – nie wierzyl, ze to powiedzial.
– d**gi warunek: teraz dam ci zone i masz jej powiedziec, ze bardzo sie cieszysz, ze nam obciagnie
– no to jak? nie slysze?
– dobrze – wybelkotal
– albo nie, nie musisz – rozesmial sie.
– teraz zabieramy sie za nia.
– pamietaj o naszej umowie.
Rozmowa zostala przerwana. Chcial po raz kolejny spróbowac ale powstrzymal sie. Kiedy uspokoil sie nieco na wyswietlaczu pokazal sie numer syna. Wzial gleboki oddech i odebral. Po wszystkim schowal glowe w dlonie i zaplakal.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

antep escort izmir escort tuzla escort marmaris escort fethiye escort trabzon escort kadıköy escort kadıköy escort kadıköy escort kadıköy escort kadıköy escort film izle